Zwyczajny faszyzm

Wczorajszy wieczór w towarzystwie sympatycznej pary młodych ludzi. Ona studiuje dziennikarstwo w Lundzie. Opowiada z przejęciem, że na wykładach informuje się ich o mordowaniu demokracji w Polsce oraz próbach podporządkowania Sądu Najwyższego obecnemu rządowi. Nie wątpi, że to prawda i nie kryje swego oburzenia. Używa nawet określenia „zwyczajny faszyzm”. Jest zdziwiona, gdy wyjaśniam jej, że demokracja w Polsce ma się tak dobrze, jak – być może – nigdy wcześniej. Nie ma też najmniejszego pojęcia o tym, że Sąd Najwyższy w jej własnym kraju, w Szwecji, Högsta Domstolen, ma 16 sędziów wybieranych i zatwierdzanych przez … rząd. Dyskretnie porzucamy ten temat, ale po raz pierwszy zaczynam poważnie zastanawiać się komu i dlaczego tak bardzo zależy na tym, by oczerniać Polskę i Polaków.

                                                                      ***

Skolverket, Szwedzka Komisja do spraw Edukacji, zdecydowała w tym tygodniu, że hymn narodowy oraz psalmy, które dotychczas wchodziły w program nauczania w szwedzkiej szkole, muszą zniknąć z tegoż programu już od przyszłego roku. W programie nauczania historii identycznej eksterminacji ulegną pojęcia tak „skomplikowane i zbyteczne” jak średniowiecze, renesans, barok, oświecenie, romantyzm i tym podobne. Protestów nie było.

Sąd Najwyższy

Od dłuższego już czasu Polska jest atakowana za sprawę z Sądem Najwyższym. Uważa się, że proponowane reformy tego sektora to w istocie ukryty zamach na niezawisłość polskiego sądownictwa. Nie znam się na tym i nie zamierzam niczego kwestionować. Mam jednak pytanie, dlaczego z tego samego powodu nie jest atakowana na przykład Szwecja? Szwedzi mają w tzw. Högsta Domstolen, w ich Sądzie Najwyższym, 16 sędziów wybieranych i zatwierdzanych przez rząd. Czy zgodnie z logiką nie byłoby więc słuszne rozważenie identycznych sankcji wobec Szwecji? Tym bardziej, że w Polsce istnieje  przynajmniej Trybunał Konstytucyjny, ale w Szwecji nawet takiej opcji nie ma.