Nibylandia

Przeczytałem dzisiaj, że nijaki Ricky Martin, chyba piosenkarz, po sześciu latach zgodnego pożycia małżeńskiego, rozwodzi się ze swoim mężem, Jwanem Yosefem, obywatelem szwedzkim syryjskiego pochodzenia. I w tym miejscu dopadły mnie wątpliwości. Jeżeli bowiem Ricky był w tym związku żoną, to powinienem był napisać w poprzednim zdaniu, że jest on piosenkarką, a nie piosenkarzem. Język angielski nie nastręcza, co prawda, tego typu problemów, bowiem określenie singer w równym stopniu odnosi się do obu płci, ale nawet w angielskim istnieje dość jednoznaczne rozróżnienie między wife a husband. Spróbujmy więc inaczej: Ricky Martin, singer and wife, rozwodzi się ze swoim mężem. To już brzmi nieco lepiej, aczkolwiek i tak uważam, że posługiwanie się terminami mąż i żona w odniesieniu do związków homoseksualnych jest tak samo nieadekwatne i zwodnicze jak określanie przez weganów mianem kiełbasek obrzydliwej roślinnej papki. W obu przypadkach coś podszywa się pod coś innego i w obu przypadkach zawartość substancji, którą sugeruje nazwa, jest równa zeru.

Feminizacja, a może raczej infantylizacja homoseksualizmu w naszych czasach wykracza, niestety, bardzo daleko poza granice dobrego smaku. Achilles i Patroklos byli z całą pewnością kochankami, i byli mężczyznami, i jestem absolutnie przekonany, że gdyby Patroklos wpadł na pomysł, by nazywać się żoną, Achilles udusiłby go gołymi rękoma albo zabiłby go swoją pogardą. Homoseksualizm starożytnych Greków był spotkaniem ludzi dumnych i równych sobie. Obecnie jest to spotkanie pseudomężczyzny z pseudokobietą – nibymężczyzna i nibykobieta zawierają nibyzwiązek, a nibyspołeczeństwo udaje, że wszystko jest niby w porządku.  

9 biedroni

Staję w obronie osób transpłciowych chcących opuścić Ukrainę – heroicznie oświadczył na Twitterze nijaki Biedroń. I, jak przystało na prawdziwego bojownika o prawa mniejszości, nie poprzestał na tym. Poucza więc Ukrainę, że aspirując do tego, by stać się państwem członkowskim Unii Europejskiej, powinna co rychło zacząć wdrażać standardy panujące w krajach członkowskich. Zwraca się z apelem do prezydenta Zełenskiego, by nie powoływał się na jakieś tam palące i naglące problemy, lecz raczył wreszcie zwrócić uwagę „na sytuację osób transpłciowych wliczając w to kobiety po zmianie płci oraz transpłciowe i interpłciowe kobiety z oznaczoną płcią męską w swoich paszportach”. Dzielnego polityka polskiej lewicy niepomiernie martwi również fakt, że w związku z trwającą na Ukrainie mobilizacją mężczyźni w wieku od 18 do 60 lat nie mają, niestety, pozwolenia na opuszczenie terytorium kraju i jest to ewidentne łamanie ich praw. Innym poważną sprawą, który spędza sen z oczu Biedronia jest to, że na Ukrainie występuje obecnie wręcz skandaliczny „problem z dostępem do leczenia hormonalnego”. Na koniec przypomina prezydentowi Zełenskiemu, że chociaż Parlament Europejski przyjął rezolucję wzywającą władze Ukrainy do rozwiązania tego arcyważnego problemu (rezolucja wyrażająca troskę o los osób transpłciowych, została przyjęta 26 kwietnia 2022 roku, dokładnie dwa miesiące i dwa dni po wybuchu wojny na Ukrainie!!!), to wedługnaszych doniesień nic w tej sprawie nie zostało zrobione”

Jestem zdecydowanym przeciwnikiem używania w dyskusji tzw. mocnych słów, wyzwisk, obelg i wulgaryzmów, ale po zapoznaniu się z bełkotem wyżej wspomnianego osobnika, nie mogę oprzeć się pokusie, by nie zapytać, kto tego totalnego idiotę wpuścił do Parlamentu Europejskiego i jakim cudem zajmuje on tam jeszcze miejsce. Bezprzykładna czelność tego osobnika podsuwa mi myśl, by jego nazwiskiem określać miarę bezwstydu i chamstwa. W ten sposób wpis na Twitterze, o którym mowa, zdobyłby co najmniej 9 pełnych biedroni na 10 możliwych.

Polskie gry miłosne

Barbara Stanisławczyk „Miłosne gry Marka Hłaski”: „Sekretarzem redakcji „Nowej Kultury” był Wilhelm Mach. Redaktorem naczelnym „Przeglądu Kulturalnego” Jerzy Andrzejewski. „Nowiny Literackie” w latach czterdziestych założył Jarosław Iwaszkiewicz, o którym Leopold Tyrmand napisał w „Dzienniku 1954”: globtroter, pederasta, dyplomata, smakosz, poeta i pionek. W późniejszym okresie, po „Nowinach”, Iwaszkiewicz wywalczył sobie możność wydawania „Twórczości”. Kierownikiem najważniejszego działu – prozy – był Julian Stryjkowski, który nie robił tajemnicy z faktu, że jest homoseksualistą. Następcą Stryjkowskiego został Henryk Bereza, który przyznał się do swoich „komplikacji uczuciowych”.

Jan Lechoń, Jarosław Iwaszkiewicz, Karol Szymanowski, Witold Gombrowicz, Julian Stryjkowski, Jerzy Andrzejewski, Maria Dąbrowska, Miron Białoszewski, Wilhelm Mach, Michał Głowiński, Jerzy Waldorff, Henryk Bereza, Edward Stachuradługa jest lista znanych i „straszliwie prześladowanych” homoseksualistów polskich. Michał Witkowski, również zdeklarowany homo, autor powieści „Lubiewo”, potwierdza istnienie lobby homoseksualnego w polskich instytucjach kulturalnych. Według niego bardzo to ułatwia funkcjonowanie w świecie artystycznym: Lobby gejowskie istnieje. To jest tak, że na przykład w instytucjach kulturalnych masz łatwiej. Wszędzie są cioty, gdzie nie spojrzeć. Może nie w górnictwie, nie wiem. Ale już w teatrach, czy wszędzie, gdzie chcesz coś wystawić, w telewizjach, no wszędzie są cioty. Do mnie się odnoszą bardzo dobrze i jest mi łatwiej. Homoseksualista Oskar Wilde żył w cywilizowanym społeczeństwie, gdzie nie prześladuje się ludzi o odmiennych preferencjach seksualnych, ponieważ jednak był pedałem, musiał umrzeć jak clochard i ostatni śmieć. Homoseksualista Iwaszkiewicz żył w barbarzyńskim świecie, gdzie prześladuje się wszystkich Biedroniów i Śmiszków, i umarł jak król. Porozmawiajmy o logice.

Bacha bazi

Utrzymywanie bacha bazi, chłopców do przyjemności, to w Afganistanie praktyka bardzo powszechna. Chłopcy, zwykle pochodzący z biednych rodzin, są wykorzystywani jako seksualne zabawki przez bogatych i wpływowych Afgańczyków. Gdy dorosną i przestaną być potrzebni swoim „właścicielom”, zajmują się stręczycielstwem lub prostytucją. W Afganistanie mężczyźni wykorzystują seksualnie chłopców od pokoleń. Zjawisko to stało się powszechne zwłaszcza w latach 80., kiedy mudżahedini zabierali lub rekrutowali młodych chłopców z wiosek, które przechodziły pod ich kontrolę. Zdobycie władzy przez talibów w połowie lat 90. było po części możliwe właśnie dzięki oburzeniu na lokalnych dowódców, którzy utrzymywali bacha bazi i oddawali się innym, nie bardzo „islamskim” praktykom. Afgańskie prawo w dużej mierze opiera się na prawie islamskim, a to prawo zabrania kontaktów homoseksualnych, podobnie zresztą jak i seksu przedmałżeńskiego.