Odysjada 14

Los Odysa posiada wiele wersji. Jedna z nich opowiada o tym, że po powrocie na Itakę, po ukaraniu zalotników i przywróceniu ładu ponownie powrócił na morze i na morzu zginął, a jego ciało morska fala zaniosła na Ogygię i wyrzuciła na jej brzeg. Odys miałby ostatecznie więc powrócić do swojej boskiej i nieśmiertelnej kochanki. Jest w tym logika. Imię Kalipso, kalyptein, znaczy „chować”, „kryć” (termin „apokalipsa” posiada zresztą tę samą etymologię) i sugeruje, że na początku była być może utożsamiana z boginią śmierci bądź ciemności.

Także los Kalipso ma inną wersję. Kalipso była nimfą, a nimf nie uważano za istoty par excellence nieśmiertelne. Nieśmiertelność nimf wiąże się z ich przynależnością do natury; należały do natury, stanowiły jej część i ich życie podlegało jej prawom. Było zarówno nieśmiertelne, jak i skończone. Są greckie mity, które mówią, że Kalipso po rozstaniu z Odysem długo była niepocieszona i smutna i pewnego dnia smutek ją pokonał – wybrała samobójstwo.

Odysjada 10

Odyseusz i Polifem. Przypomnijmy: statek Odyseusza przybija do brzegów wyspy, na której mieszka cyklop Polifem. Zamyka on Odyseusza i jego załogę w jaskini, planując pożreć ich sauté. Polifem jest ogromny i niewiarygodnie silny, ale cierpi na pospolity zespół niedoboru intelektu, innymi słowy, jego głupota dorównuje jego rozmiarom. Pomysłowy Odys upija cyklopa, a pytany o imię oznajmia sprytnie, że nazywa się Oudeis, co znaczy Nikt. Gdy Polifem zasypia zmorzony winem, Odys wypala mu jego jedyne oko i wymyka się z pieczary ukryty pod brzuchami baranów. Ranny cyklop wzywa na pomoc braci, lecz na pytanie, kto go okaleczył, odpowiada wciąż: „Oudeis, Oudeis!”. Fortel Odysa ocala życie i jemu i jego załodze, ale prowokuje gniew Posejdona. Odys mógłby uniknąć zemsty władcy mórz i oszczędzić sobie lat tułaczki, gdyby nie jego niewyobrażalna wręcz próżność, która nakazuje mu, gdy tylko poczuł się już względnie bezpieczny, pochwalić się swoim sprytem i ujawnić swoje imię. Ryzyko, jakie podejmuje, głosząc wszem i wobec swoje imię, jest ogromne, i choć zapewne wie o tym, to jednak groźba utraty tożsamości, stanie się prawdziwym oudeis, stanie się Nikim, jest dla niego nie do zniesienia. Odrzuca anonimowość, chociaż ta zapewnia bezpieczeństwo, ujawnia się, wybiera, by i ten triumf został przypisany tylko jemu. Istnienie jest najwyższą wartością, a tylko ten istnieje, o kim śpiewają pieśni. 

Cyklopie! Jeśli kiedy człowiek (co być może)
Spyta cię, kto ci oko wybił, kto tak sprawny,
Powiedz mu: Odyseusz, grodoburca sławny,
Co mieszka na Itace, oka mnie pozbawił!

W świecie Odysa walory współzawodnictwa są wartością bezwzględną. Na homeryckich dworach roi się od aojdów – wojownicy cenią tych, którzy potrafią ich chwalić. Aojdowie to starożytni specjaliści od image. To oni kreują wizerunki, tworzą homeryckich idoli. Ale ceni się także i tych, którzy chwalą się sami. I to jest właśnie to, co czyni Odys przez niemal całą Odyseję. To on opowiada o sobie i nie obawia się śmieszności – tylko dwie z jego przygód, pobyt na wyspie Kalipso i spotkanie z Feakami, przedstawia narrator. Resztę swoich przygód relacjonuje sam.   

Odysjada 5

To mnie zawsze zdumiewało: nie ma w Odysei sceny pożegnania Odyseusza z Kalipso. Co za sceneria – morze, niespokojne i ciemne jak wino, wyspa na końcu świata, rozstanie na zawsze, nawet Eurypides nie oparłby się takiej okazji, nie wspominając o hollywoodzkich reżyserach. Ale stary Homer milczy. Odys rozpina żagle, siada przy sterze, odbija od wyspy, biegle przez ciemne odmęty łódź kierował. Kalipso nie ma na brzegu morza, brzeg jest pusty, żadnych sentymentów, żadnych łez, żadnej czułości. Homer milczy o pożegnaniu. U Homera nie ma melodramatycznych czy operetkowych scen. To nie jego genre. Nie ta epoka. Homerycka rzeczywistość jest drapieżna i ostra jak stal. Nie ma czegoś takiego, co moglibyśmy nazwać moralnością homerycką. Moralnością tamtej epoki jest skuteczność. Oceny, etyczna i prakseologiczna, spotykały się wówczas jedynie przez przypadek, rzadko, tak rzadko, że nawet nie warto o tym wspominać. Kalipso nie żegna więc odpływającego Odysa, nie stoi na brzegu, z bezgranicznym smutkiem w jej pięknych oczach, i dwojgiem dzieci, synów Odysa, uczepionych jej sukni. Kalipso nie jest antytezą jego losu. Antytezą jest Penelopa. Kalipso oferuje Odysowi tylko i wyłącznie nieśmiertelność, ale nieśmiertelność dla nas, śmiertelnych, jest darem żałośnie skąpym i ubogim. Nieśmiertelność nie zawiera żadnego wyzwania. Penelopa jest wyzwaniem, droga do Penelopy jest wyzwaniem. Wyzwaniem jest życie, wyzwaniem jest śmierć. Kalipso nie wie o tym. Jest nieśmiertelna, a więc naiwna.

Odysjada 4

Odys nie bardzo wierzy w szczerość intencji Kalipso, gdy ta informuje go, że może opuścić jej wyspę. I daje temu wyraz. Jest nieufny, podejrzliwy, prostacki, nieokrzesany, wymusza na niej przysięgę, że go nie skrzywdzi, że nie jest to pułapka. Odys nie jest dżentelmenem, jest postacią homerycką, żyje w świecie w którym Hektor mógł odważnie uciekać przed ścigającym go Achillesem. Kalipso składa więc przysięgę, że go nie skrzywdzi, ale raz jeszcze, próżna jak każda boginka, jak każda kobieta, kokieteryjnie żąda, by potwierdził, że Penelopa nie może się z nią mierzyć. I Odys zapewnia ją o tym, jakże bym to nie wiedział, że między Penelopą a tobą jest przedział, ale sugeruje jednocześnie, że nie o Penelopę tu chodzi, lecz o powrót, powrót do domu, bo tylko to jest dla niego ważne i tylko tego pragnie. Odys jest ostrożny. Nie jest błędnym rycerzem, nie sławi Penelopy, bo to mogłoby mu zaszkodzić. Doskonale wie, jak groźny może być gniew obrażonych kobiet, a cóż dopiero gniew obrażonych boginek.

Odysjada 2

Kalipso, przekazując Odysowi nowinę o uwolnieniu go z jej wyspy, nic nie wspomina o swoim uczuciu. Jest zrozpaczona, rzuca to w twarz Hermesowi, ale w jej słowach do Odysa nie ma już żadnych akcentów rozpaczy. Chcesz wracać do Itaki, wracaj, nie chcę, abyś się smucił czy rozpaczał, jestem gotowa cię puścić, a do tego hojnie wyposażę cię we wszystko, czego będziesz potrzebował w drodze, pomogę ci. Jest lakoniczna i rzeczowa. Ani słowem nie wspomina o tym, że nie jest to jej zasługa, że jest to kategoryczne żądanie Zeusa. Nie ujawnia też, że została zmuszona do tego pod groźbą kary, ani tego, że nie odważyła się sprzeciwić woli Zeusa ani tego, że nie walczyła o swoją miłość, że oddała ją bez walki i że Hermes nie musiał przekonywać ją długo, bo posłusznie zaakceptowała wolę Gromowładnego. W ustach Kalipso jest to tylko i wyłącznie jej decyzja. Żaden nakaz, żaden przymus, jedynie jej wola, jeszcze jeden dowód jej uczuć do niego, gdyż kocha go, ale i widzi jego tęsknotę. Kalipso nie kłamie, omija prawdę. Jest dumna. Jest boginką. Jest nimfą. Nie skarży się i nie płacze. Jeżeli czuje ból, zachowa go dla siebie. Odys nie jest dla niej równorzędnym partnerem. Jest człowiekiem, istotą śmiertelną, przed śmiertelnymi nie wolno demaskować się, odsłaniać i poniżać. Nie muszą wiedzieć wszystkiego. Lepiej, gdy nie wiedzą.

Odysjada 1

Kalipso. Pani Ogygii, uderzająco piękna, długowłosa boska nimfa skazana przez Zeusa na zesłanie z powodu buntu jej ojca, Atlasa. Samotna na wyspie zapomnianej przez bogów i ludzi. Samotna do chwili, gdy w jej pustelni pojawia się rozbitek, Odys. Czy kochała go? Nie można w to wątpić. Pragnęła dać mu nieśmiertelność i wieczną młodość, urodziła mu dwóch synów, Nausitusa i Nausinusa, spędzili razem siedem bardzo szczęśliwych dla niej lat. Siedem lat to wieczność. Nie wiemy, ile czasu Odys i Penelopa byli małżeństwem, zanim Odys wyruszył pod Troję. Rok, może dwa, pewnie nie więcej. Od tamtej chwili minęło jednak 20 lat. Penelopa jest już kobietą w średnim wieku, ma około czterdziestu lat, może czterdzieści jeden, dwa. Z całą pewnością nie jest dawną atrakcyjną, dwudziestoletnią dziewczyną. Odys o tym wie. Ten mężczyzna potrafi liczyć. My również o tym wiemy. I, podobnie jak Odys, jesteśmy po stronie Penelopy i razem z nią, każdej nocy, prujemy tkaninę, całun pogrzebowy Laertesa. Tylko czy na pewno Odys jest po stronie Penelopy? Odys jest przecież zawsze tylko po swojej stronie. I czy my jesteśmy po jej stronie? Co nas uwodzi w Penelopie? Jej wierność, jej niezachwiana wiara w męża, jej stałość, jej duma? Rozpacz Kalipso, gdy dowiaduje się, że musi uwolnić Odysa, nawet jeżeli uwierzymy, że jest zrozpaczona, nie bardzo nas jednak porusza. Kalipso jest piękna, wiecznie młoda, jest tą drugą, jest nieśmiertelna, jest uprzywilejowana mimo swojej niewoli, jest obca, i nie należy do naszego świata. Nie mamy żadnych szans, by jej współczuć. Jesteśmy po stronie Penelopy. A więc po naszej własnej stronie. Dokładnie jak Odys. Żal mi Kalipso. Nie, nie Penelopy. Penelopa nie ma już nic do zyskania. Kalipso natomiast traci wszystko.