Żelazny ptak

W naszej saunie na Sundzie jest duże, prawie cało ścienne okno, przez które w pogodne dnie widać sylwetkę odległej Kopenhagi. Wczoraj było słonecznie i bezwietrznie, ciepło, większość saunowiczów opalała się na pomostach, więc w saunie było bez tłoku, pięć osób licząc ze mną. W pewnym momencie mężczyzna siedzący na środkowej półce, z najlepszym widokiem na Sund, wykrzyknął prawie z entuzjazmem: titta! titta! (patrzcie! patrzcie!), wskazując coś palcem dramatycznie wyciągniętej ręki. Ton jego głosu, pełen zdumienia i zaskoczenia, sugerował coś tak ważnego, że wszyscy podążyliśmy wzrokiem w tym kierunku. Ale na horyzoncie nie było nic. Nic. To samo spokojne morze, mglisty, nieco postrzępiony kontur Kopenhagi gdzieś tam na drugim brzegu, kilka żagli leniwie kołyszących się na wodzie, spory statek handlowy zmierzający w stronę mostu między Malmö i Kopenhagą. Nic. Wszystko jak zwykle. Spojrzeliśmy na niego pytająco. Wówczas on, potrząsając ręką, prawie z irytacją wykrzyknął: No, nie widzicie?! Samolot! Samolot! Tam. Wysoko! Rzeczywiście. Teraz dojrzeliśmy go wszyscy. Na lotnisko w Kopenhadze podchodził do lądowania duży, pasażerski Boeing, co jeszcze kilka tygodni temu, w epoce przed korona wirusem, było widokiem tak zwyczajnym, że prawie przestawaliśmy je widzieć. Stanowiły jeden z elementów pejzażu, lotnisko w Kopenhadze jest duże, samoloty lądowały tu w odstępach paru minut, jedne po drugich, karnym szeregiem. Nie wytrzymałem. Mimowolnie parsknąłem śmiechem, pozostali natychmiast poszli w moje ślady, śmialiśmy się długo i serdecznie. Przez moment poczułem się jak Indianin z puszczy nad Orinoko, który po raz drugi w swoim życiu ujrzał lecącego żelaznego ptaka. Chyba wszyscy mieliśmy to samo uczucie.

Absurdy z krainy Muminków

Malmö, miasteczko z krainy Muminków, jest bardzo biedne. Rocznie otrzymuje ze strony państwa 5 miliardów koron zapomogi, ale suma ta nie wystarcza i rośnie z roku na rok. „Expressen”, pisemko wydawane przez Muminki, poinformowało wczoraj, że w mieście żyje już ponad 1300 bezdomnych dzieci, czyli małych Muminków, co jest skandaliczne, bo duże Muminki niczego nie kochają tak bardzo jak małych Muminków i opowiadają wszystkim i zawsze, że małe Muminki mają w ich świecie tak dobrze jak nigdzie indziej i że kraina Muminków jest dla małych Muminków prawdziwym rajem. Ciężko jest więc w Malmö, biednym miasteczku z krainy Muminków, ale optymistyczne jest to, że władze socjalne nie poddają się i robią, co mogą. Ostatnio, w szczytnym celu sprowadzenia na dobrą drogę dwóch młodych Muminków-kryminalistów, członków tutejszych gangów, wynajęły dla nich piękne, pięciopokojowe mieszkanie, całe 180 metrów kwadratowych, położone dokładnie w centrum, mieszkanie z kominkiem i wygodami, tudzież pełnym utrzymaniem i codziennym sprzątaniem, żeby tylko nic nie przeszkadzało tym młodym i zdolnym Muminkom-kryminalistom w ich codziennych, bardzo niebezpiecznych i ryzykownych zajęciach. Dotychczas władze socjalne, czyli Muminki-podatnicy zapłacili za ten ekskluzywny program 70 milionów koron, a niegrzeczne Muminki-kryminaliści urządziły w tym wytwornym mieszkaniu magazyn, gdzie bezpiecznie przechowują materiały wybuchowe i kokainę.

Dobrze, że w Polsce do tego nie dojdzie, bo Platforma Obywatelska zapowiada, że w razie wygrania wyborów odbierze polskim dzieciom, czyli Muminkom-kryminalistom, to wstrętne 500+, za które ich nieodpowiedzialni rodzice kupują tylko alkohol i sztuczne ognie.

P.s. Wybory w krainie Muminków wciąż kompletnie nierozstrzygnięte, a Buka straszy bardzo rozkosznie. Mamy dużo zabawy.

Cienie w Raju

Pewien mieszkaniec szwedzkiego miasteczka o wdzięcznej nazwie Malmö miał bezsenną noc. Nic nadzwyczajnego, od czasu do czasu przydarza się nawet najbardziej porządnym ludziom o idealnie czystym sumieniu. Może głównie takim, łotry śpią zwykle dobrze. Nie posiadają sumienia, więc nic ich nie budzi. Pech tego, dręczonego besennością Szweda, polegał na tym, że w oczekiwaniu na sen usadowił się w fotelu przy oknie, obserwując stąd cichą, bezludną ulicę. Nie całkiem bezludną. Spostrzegł, mianowicie, przemykającą się chyłkiem postać, która wyraźnie objawiała przesadne zainteresowanie samochodami  zaparkowanymi na poboczu. Tu bohater tej historii rozbudził się na dobre, zwłaszcza, że ta mroczna, zakapturzona postać wybrała jego samochód. Gdy usłyszał brzęk tłuczonego szkła, uzbroiwszy się po drodze w kij hokejowy, ruszył na odsiecz. Wysportowany, szybki bez trudu dopadł złodzieja i zafundował mu spektakularny pokaz użycia hokejowego kija jako . Skutecznie, bo w złości, spotęgowanej bezsennością.

Wczoraj sąd skazał go na 6 miesięcy więzienia, zapłacenie złodziejowi odszkodowania w postaci 40 tys. koron, za cierpienia fizyczne i moralne, koszty procesu oraz, naturalnie, kilka tysięcy za wstawienie nowej szyby w samochodzie.

Bezsennne noce w Raju mogą być bardzo kosztowne.