Pewien mieszkaniec szwedzkiego miasteczka o wdzięcznej nazwie Malmö miał bezsenną noc. Nic nadzwyczajnego, od czasu do czasu przydarza się nawet najbardziej porządnym ludziom o idealnie czystym sumieniu. Może głównie takim, łotry śpią zwykle dobrze. Nie posiadają sumienia, więc nic ich nie budzi. Pech tego, dręczonego besennością Szweda, polegał na tym, że w oczekiwaniu na sen usadowił się w fotelu przy oknie, obserwując stąd cichą, bezludną ulicę. Nie całkiem bezludną. Spostrzegł, mianowicie, przemykającą się chyłkiem postać, która wyraźnie objawiała przesadne zainteresowanie samochodami zaparkowanymi na poboczu. Tu bohater tej historii rozbudził się na dobre, zwłaszcza, że ta mroczna, zakapturzona postać wybrała jego samochód. Gdy usłyszał brzęk tłuczonego szkła, uzbroiwszy się po drodze w kij hokejowy, ruszył na odsiecz. Wysportowany, szybki bez trudu dopadł złodzieja i zafundował mu spektakularny pokaz użycia hokejowego kija jako bō. Skutecznie, bo w złości, spotęgowanej bezsennością.
Wczoraj sąd skazał go na 6 miesięcy więzienia, zapłacenie złodziejowi odszkodowania w postaci 40 tys. koron, za cierpienia fizyczne i moralne, koszty procesu oraz, naturalnie, kilka tysięcy za wstawienie nowej szyby w samochodzie.
Bezsennne noce w Raju mogą być bardzo kosztowne.