Próżność

„Pozostawić coś po sobie” … Wielu z nas koniecznie chciałoby „pozostawić coś po sobie” .  Chciałoby się zapytać, po co, w jakim celu, gdyby to nie było takie oczywiste. I gdyby jeszcze była to jakaś cenna myśl, dzieło sztuki, genialne spostrzeżenie, jakaś mądra rada dla tych, którzy przyjdą, lecz nie, tak nigdy nie jest i nie to zostawiamy. Ileż w tym próżności i nieuzasadnionej dumy z bycia niczym!

Koniec

I to szczególne przekonanie, że nigdy niczego nie należy kończyć, zamykać, że trzeba wciąż i wszystko zaczynać od początku, i potem pozostawiać w pół zdania, wybiegając ku czemuś innemu, by zacząć to i też nie skończyć, by pozostawić to otwarte, jak otwarte jest samo życie, które z każdą sekundą zaczyna wszystko od początku i w którym nawet koniec jest tylko jakimś innym początkiem … Słowo „koniec”, którego tak często i chętnie nadużywamy i które zręcznie fałszuje rzeczywistość, jest bardzo ludzkie, jest właściwe tylko dla nas, opisuje nas najlepiej i najtrafniej, dotyczy bowiem naszych złudzeń, ale nie odnosi się do niczego. Jeszcze jeden denotat bez desygnatu.