Noblowskie buraki

Wczoraj tradycyjny wieczór noblowski z bankietem w sztokholmskim Ratuszu. Zaproszono około 1300 gości, obowiązywał ten sam od roku 1901 code dress czyli frak z białą muszką dla mężczyzn, najlepiej ręcznie wiązaną, koszula z guzikami białymi lub z masy perłowej, do pary z białą kamizelką, skórzane, czarne buty z czarnymi sznurówkami bądź kokardą. Dla kobiet przepisy są dość łaskawe: suknia może odsłonić ręce, ramiona czy plecy, choć nie jest to wymagane, dopuszczalny jest szal, torebka, rękawiczki, choć niekoniecznie. Fason, kolor i tkanina sukien dowolne, byleby suknie były długie do ziemi. Naturalnie tiary, ordery oraz kilometrowe girlandy drogiej biżuterii. I futra, najprawdziwsze futra i etole, choć przemysł futrzarski oraz handel futrami dawno tu zbankrutowały, jako że hodowla zwierząt futerkowych jest tu społecznie potępiana, a odpowiednie prawodawstwo celowo i perfidnie uczyniło je nieopłacalnym.   

W tym roku gości uraczono przystawką oraz daniem głównym, które bazowały na rybach i skorupiakach. Na przystawkę podano więc buraki zapiekane z wodorostami i solą oraz krem ​​na wodorostach z zachodniego wybrzeża. Danie główne składało się z polędwicy z dorsza, faszerowanej krabem królewskim, podawanej z bułką z kalarepą, smażonym ciastem z nadzieniem z dorsza i kraba królewskiego oraz marynowaną cebulą z grzybami. Natomiast na deser zaserwowano pieczony krem czekoladowy z kompotem z borówek brusznicowych, lekko aromatyzowany syropem smołowym. A więc menu i wytworne i ekologiczne, jak na noblowski obiad przystało, ale jestem przekonany, że po tych wszystkich wspaniałościach w postaci buraków, wodorostów, kalarepy oraz marynowanej cebuli z grzybkami kolejka dostojnych pingwinów w najbliższym punkcie McDonald ‘sa musiała być imponująca. Osobiście powędrowałbym do któregoś z barów szwedzkiej sieci MAX – są lepsi od McDonalda.

Przyzwolenie

Myli się ten, kto uważa, że Wisława Szymborska, ta poetyzująca ciocia-klocia od zabawnych wierszyków i limeryków, co ochoczo nagrodzono literackim Noblem, ograniczała się jedynie do dziergania wierszy. Poniżej fragment rezolucji podpisanej przez nią w lutym 1953 roku w sprawie księży oczekujących na wykonanie kary śmierci po procesie wytoczonym Kurii krakowskiej: My zebrani w dniu 8 lutego 1953 r. członkowie krakowskiego Oddziału Związku Literatów Polskich wyrażamy bezwzględne potępienie dla zdrajców Ojczyznyktórzy wykorzystując swe duchowe stanowiska i wpływ na część młodzieży skupionej w KSM działali wrogo wobec narodu i państwa ludowego, uprawiali – za amerykańskie pieniądze – szpiegostwo i dywersję. Potępiamy tych dostojników z wyższej hierarchii kościelnej, którzy sprzyjali knowaniom antypolskim i okazywali zdrajcom pomoc, oraz niszczyli cenne zabytki kulturalne. Wobec tych faktów zobowiązujemy się w twórczości swojej jeszcze bardziej bojowo i wnikliwiej niż dotychczas podejmować aktualne problemy walki o socjalizm i ostrzej piętnować wrogów narodu – dla dobra Polski silnej i sprawiedliwej. Rezolucję podpisały również inne „znakomitości” polskiej literatury: Andrzej Kijowski, Sławomir Mrożek, Julian Przyboś, Maciej Słomczyński, Anna Świrszczyńska, Stefan Otwinowski, Jan Błoński m.in. I zawsze te same usprawiedliwienia, że takie czasy, że taka rzeczywistość, ale jak słusznie zauważył R. Caillois: „Nie ma władzy opartej wyłącznie na przymusie: sprawą zasadniczą jest zawsze przyzwolenie”.

Inne Noble

Szwecja, znana powszechnie jako orędowniczka praw człowieka, dziecka, zwierząt i owadów, uchodząca za oazę dla pokrzywdzonych oraz prześladowanych, kochających inaczej, mekka prezentyzmu i permisywizmu jest – jak powszechnie wiadomo – fundatorką słynnych nagród noblowskich, ale przyznaje również i inne nagrody. Znacznie mniej znane i mniej upowszechniane. Właśnie w minionym tygodniu przyznano tu, jak co roku zresztą, literacką Nagrodę Lenina, jednego z wybitniejszych morderców w dziejach ludzkości oraz – w tym samym tygodniu – Nagrodę Robespierre`a, mordercy i maniaka z nieco starszym rodowodem, ale równie krwiożerczego. W Szwecji, tym światopoglądowym Raju, nie czyni się małostkowych rozróżnień między oceną moralną i estetyczną.

Tryptyk włosko-polski

Salvatore Quasimodo, poeta włoski, członek Włoskiej Partii Komunistycznej, profesor literatury włoskiej w Mediolanie. W Warszawie na II Kongresie Obrońców Pokoju został wybrany w skład Światowej Rady Pokoju. W 1954 sławił wierszami wiersz Stalina, nazywając go „mądrością”, „prostotą”, „południem” oraz „dojrzałością ludzi i narodów”. W 1963 zmienia jednak zdanie i ogłasza, że Stalin to „okrutny człowiek”. Podobnie z Mao Tse-tungiem. W wierszu z lat pięćdziesiątych Quasimodo czyni doniosłe odkrycie i w zachwycie oznajmia światu,  że postać Mao „opromienia” światło, ale w 1969 współczuje chińskim wieśniakom, że „muszą czcić tego Buddę, w którym nie ma nic z komunisty”. Tito jest u Quasimodo raz „bojownikiem”, a innym razem „otyłym rzeźnikiem zachlapanym krwią”. Quasimodo, powielając wyświechtany wzorzec intelektualistów, traktuje Prawdę jako problem czysto stylistyczny; do zastosowania w adekwatnej sytuacji społeczno-politycznej. Cały jego świat to nieustanna huśtawka między hagiografią a bezwzględnym potępieniem. Nagroda Nobla z literatury.

Wisława Szymborska. Jej wiersz „Lenin”: Że w bój poprowadził krzywdzonych/że trwałość zwycięstwu nadał/dla nadchodzących epok/stawiając mocny fundament/grób, w którym leżał ten/nowego człowieczeństwa Adam /wieńczony będzie kwiatami/z nieznanych dziś jeszcze planet. Po śmierci Stalina słowami „Pod sztandarem rewolucji wzmocnić warty, wzmocnić warty u wszystkich bram” wzywała do pogłębienia stalinizmu, wyrażając jednocześnie swój żal z powodu śmierci dyktatora. W tomiku „Dlatego żyjemy” tytuły wierszy mówią same za siebie: „Młodzieży budującej Nową Hutę”, „Na powitanie budowy socjalistycznego miasta”, „Lenin”, „Robotnik nasz mówi o imperialistach”, „Gdy nad kołyską ludowej konstytucji do wspomnień sięga stara robotnica”. Nagroda Nobla z literatury.

Czesław Miłosz. Nagrodzony wiersz Miłosza: Runą w łunach, spłoną w pożarach/Krzyże Kościołów, krzyże ofiarne/I w bezpowrotnym zgubi się szlaku/Z Lechickiej ziemi Orzeł Polaków/O słońce jasne, wodzu Stalinie/Niech władza twoja nigdy nie zginie/Niech jako orłów prowadzi z gniazda/Rosji i Kremla płonąca gwiazda/Na ziemskim globie flagi czerwone/Będą na chwałę grały jak dzwony/Czerwona Armia i wódz jej Stalin/wrogów
odwiecznych swoich obali/ Zmienisz się rychło w wieku godzinie/Polsko, a twoje córy i syny/Wiara i każdy krzyż na mogile/U stóp nam legnie w prochu i pyle.
Polecam również wiersz „Campo di Fiori”, gdzie stara się udowodnić polską znieczulicę na los Żydów, mordowanych w getcie. Po zdradzie komunistycznych pozycji, na emigracji, odmawia współpracy z Radiem Wolna Europa, oceniając je jako nadto katolickie i polskie. Profesura na uniwersytecie Berkeley w Kalifornii. Chętnie przedstawiał się jako litewski nacjonalista, gloryfikując cierpienia współziomków-Litwinów. Pogarda Miłosza dla Polaków wielokrotnie gorszyła podobno nawet Amerykanów. Był to również rzeczywisty powód jego konfliktu ze Zbigniewem Herbertem, bez wątpienia największym polskim poetą dwudziestego wieku i patriotą. Nagroda Nobla z literatury.