Zaburzenia typu reality testing, dotyczące testowania rzeczywistości, jak to uczenie nazywa się w psychologii. Bodaj najpopularniejszą jest agnozja, przejawiająca się trudnością w kojarzeniu przedmiotów i osób, pomimo prawidłowego postrzegania ich cech fizycznych. Osobnik dotknięty agnozją dwóch kół połączonych ramą nie jest w stanie rozpoznać jako roweru czy motocykla, człowieka z białą laską jako niewidomego, a leżącego na ulicy człowieka jako osoby, która potrzebuje pomocy. Agnozja przejawia się więc, innymi słowy, totalnym zanikiem umiejętności wnioskowania albo – jak to mawiało się w czasach przednaukowych – złożenia do kupy, że dwa i dwa równa się cztery. Osobiście jestem jednak przekonany, że zaburzeniem występującym dzisiaj najczęściej jest egzosomestazja. Polega ona, najprościej mówiąc, na nadmiernym rozszerzeniu obrazu własnego ciała. Mózg, dotknięty tą zdawałoby się niewinną przypadłością, nie rozpoznaje granicy między ciałem, a światem zewnętrznym. W sferze psychiki występuje to w formie koszmarnie spęczniałego ego. Najłatwiej zaobserwować to na ulicy i z całą pewnością każdy z nas doświadczył tego na własnej skórze. Egzosomestazjaci traktują cię niczym cień, przez który można przejść, a nawet go podeptać, czasem nie bez grzecznego zdziwienia, że napotykają jakiś opór, ale zwykle z pretensjami. Nie postrzegają twoich konturów i jeśli w czas nie zdołasz uskoczyć na bok, zostaniesz niechybnie stratowany. Co ciekawe, osoby te często czują się zaatakowane przez przedmioty lub innych ludzi, jeśli te znajdują się w odległości mniejszej niż dwa metry od nich. Paramnezja reduplikacyjna natomiast powoduje, że człowiek nią dotknięty jest przekonany, że miejsca w których aktualnie przebywa mają swoje, gdzieś istniejące kopie, co moim zdaniem może być wynikiem tego, że nigdy nikomu i niczemu nie poświęcili ani odrobiny uwagi. Coraz częściej słyszy się też o symptomie Capgrasa, kiedyś niezmiernie rzadkim. Osoby z tym symptomem są przekonane, że znane im osoby nie są autentyczne, nie są prawdziwe, że zastępują je dublerzy. Jestem skłonny przypuszczać, że liczba osób z symptomem Capgrasa będzie lawinowo wzrastać – tak mało dziś prawdziwych, autentycznych ludzi, że podejrzenia takie mogą mieć całkiem racjonalne podstawy.
Dodaj do ulubionych:
Lubię Wczytywanie…
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.