Socjal w Bizancjum

W Bizancjum wyróżniano 2 kategorie biedaków: tak zwani penetef, czyli ludzie, którzy nie posiadali żadnego majątku nieruchomego, żadnych ubocznych dochodów, którzy musieli zarobkować na swoje utrzymanie, przeważnie pracą fizyczną, choć nie tylko. Pod względem ekonomicznym i społecznym różnili się bardzo. Znajdowali się wśród nich rzemieślnicy, pracownicy sezonowi, osoby bez żadnego zawodu, ale nie brakowało też profesorów, nauczycieli czy filozofów. Ich imiona wpisywano do specjalnych rejestrów, co w razie potrzeby uprawniało ich do pomocy ze strony władz miejskich. Drugą grupę stanowili tzw. ptechef, czyli niepożądany margines społeczny składający się z ludzi, którzy bądź nie mogli bądź nie chcieli pracować, a nie posiadali żadnych środków utrzymania. Zaliczano do niej inwalidów, ludzi z najrozmaitszymi schorzeniami, żebraków, włóczęgów, osoby żyjące z jałmużny. Tej grupie nie przysługiwała żadna forma wsparcia.

Zabawne jest uświadomić sobie, że pomoc socjalna nie jest naszym, czyli współczesnym „wynalazkiem”, że posiadała swoje zinstytucjonalizowane i nawet sprawnie działające struktury już przed setkami, a nawet tysiącami lat, a jedyna nasza „zasługa” w tej kwestii to nadanie temu zjawisku wymiarów tak monstrualnych, jak nigdy dotąd w naszych dziejach.

 

Socjalne cesarstwo

Cesarstwo Bizantyjskie mogłoby uchodzić za państwo socjalne nawet we współczesnym tego słowa rozumieniu. Obywatele Bizancjum mieli zapewnioną opiekę pod wieloma względami przypominającą tę, jaką dzisiaj roztaczają państwa opiekuńcze. Ludziom biednym wyszukiwano i przydzielano rozmaite prace, między innymi w państwowych piekarniach, gospodarstwach ogrodniczych, na hipodromie i rozlicznych urzędach. Cesarze i osoby zamożne finansowali szpitale, przytułki i sierocińce. Dla kobiet, które chciały zaprzestać prostytucji, funkcjonowały specjalne schroniska. Istniały również  instytucje w których nawracano ze złej drogi upadłe arystokratki. Pijaków uważano za zagrożenie dla społecznego ładu i bezpieczeństwa, stąd zwyczaj zamykania tawern już o godzinie ósmej wieczorem. W państwie prowadzono również intensywną działalność ubezpieczeniową i kredytową, a banki podlegały ścisłemu nadzorowi. Interesujące, że bizantyjski złoty solid, moneta wprowadzona do obiegu jeszcze przez Konstantyna, utrzymywała swą wartość przez niemal dziesięć stuleci! Czy nie była to przypadkiem najbardziej stabilna waluta w historii?

Absurdy z krainy Muminków

Malmö, miasteczko z krainy Muminków, jest bardzo biedne. Rocznie otrzymuje ze strony państwa 5 miliardów koron zapomogi, ale suma ta nie wystarcza i rośnie z roku na rok. „Expressen”, pisemko wydawane przez Muminki, poinformowało wczoraj, że w mieście żyje już ponad 1300 bezdomnych dzieci, czyli małych Muminków, co jest skandaliczne, bo duże Muminki niczego nie kochają tak bardzo jak małych Muminków i opowiadają wszystkim i zawsze, że małe Muminki mają w ich świecie tak dobrze jak nigdzie indziej i że kraina Muminków jest dla małych Muminków prawdziwym rajem. Ciężko jest więc w Malmö, biednym miasteczku z krainy Muminków, ale optymistyczne jest to, że władze socjalne nie poddają się i robią, co mogą. Ostatnio, w szczytnym celu sprowadzenia na dobrą drogę dwóch młodych Muminków-kryminalistów, członków tutejszych gangów, wynajęły dla nich piękne, pięciopokojowe mieszkanie, całe 180 metrów kwadratowych, położone dokładnie w centrum, mieszkanie z kominkiem i wygodami, tudzież pełnym utrzymaniem i codziennym sprzątaniem, żeby tylko nic nie przeszkadzało tym młodym i zdolnym Muminkom-kryminalistom w ich codziennych, bardzo niebezpiecznych i ryzykownych zajęciach. Dotychczas władze socjalne, czyli Muminki-podatnicy zapłacili za ten ekskluzywny program 70 milionów koron, a niegrzeczne Muminki-kryminaliści urządziły w tym wytwornym mieszkaniu magazyn, gdzie bezpiecznie przechowują materiały wybuchowe i kokainę.

Dobrze, że w Polsce do tego nie dojdzie, bo Platforma Obywatelska zapowiada, że w razie wygrania wyborów odbierze polskim dzieciom, czyli Muminkom-kryminalistom, to wstrętne 500+, za które ich nieodpowiedzialni rodzice kupują tylko alkohol i sztuczne ognie.

P.s. Wybory w krainie Muminków wciąż kompletnie nierozstrzygnięte, a Buka straszy bardzo rozkosznie. Mamy dużo zabawy.