Część badaczy przewiduje, że w ciągu najbliższych stu lat rodzaj ludzki wymrze. Ich zdaniem nie będziemy w stanie przetrwać eksplozji demograficznej i niekontrolowanej konsumpcji. Wizja przedstawia się tym mroczniej, że według ostatnich danych ONZ żyje obecnie na świecie sześć miliardów i osiemset milionów ludzi, co oznacza, że do końca 2011 roku liczba ta bez trudu przekroczy siedem miliardów.
Te prognozy, naturalnie, nie są nowe. Profesor James Lovelock już w roku 2006 ostrzegał, że w następnym stuleciu z powodu globalnego ocieplenia światowa populacja może spaść do 500 mln osób, przy czym pesymistycznie zaznaczał, że wszelkie ewentualne próby rozwiązania problemu zmian klimatu nie zdadzą się dokładnie na nic, „że będzie to tylko kupowanie dodatkowego czasu”.
Przyznaję, że byłoby szkoda, gdybyśmy mieli nieodwołalnie zniknąć z desek tej sceny. Może posiadamy niewielkie zasługi na polu ekologii, ale w dziedzinie rozrywki nie mamy sobie równych wśród innych gatunków – nawet małpy nie są w stanie nam dorównać. Planeta Ziemia byłaby bez nas bezgranicznie nudna i zbyteczna.
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.