Znajomi, którzy nie czytają książek. Nie da się z nimi dyskutować o książkach. Znajomi, którzy nie mają żadnych osobistych przekonań politycznych. Dysponują jedynie komunałami, które trafiają do nich za pośrednictwem masmediów. Nie da się z nimi dyskutować o polityce. Znajomi, którzy starają się nie mieć żadnych poglądów, bo poglądy mogą być niewygodne z punktu widzenia obowiązującej poprawności politycznej. Nie da się więc z nimi wymieniać poglądami. Znajomi, którzy nie mają żadnego pojęcia o historii, ani o tej najbliższej nam, współczesnej, ani o historii starożytnej. Nie da się z nimi dyskutować o historii. Jaki ma sens mieć znajomych, jeżeli nie da się dyskutować z nimi o niczym, o czym dyskutować warto?