Bukowski

Władimir Bukowski. Dziś już rzadko wspominany rosyjski obrońca praw człowieka, pisarz, publicysta i więzień polityczny, w grudniu 1976 deportowany z ZSRR. Rząd radziecki wymienił go na więzionego sekretarza generalnego Komunistycznej Partii Chile Luisa Corvalana. To wtedy zaczęła krążyć po Moskwie celna i złośliwa, ale zabawna czastuszka: „pomieniali chuligana na Luisa Corvalana, gdie najdiom my taku blad, cztoby Lońku (tj. Breżniewa) pomieniat.” Pamiętam do dziś z jaką pasją czytaliśmy I powraca wiatr, londyńskie wydanie książki Bukowskiego (Polonia Book Fund LTD, 1983), chyba pierwsze wydanie po polsku.  

Ponownie przybył do Moskwy w kwietniu 1991. W rok później, jako reprezentant Jelcyna w sporze z reaktywowaną KPZR, uzyskał dostęp do dokumentów i materiałów Komitetu Centralnego KPZR. Skopiował je i opublikował na Zachodzie. Dotyczyły  między innymi wspierania przez sowiecki wywiad akcji terrorystycznych za granicą, działań partii komunistycznych w krajach Zachodu, wprowadzenia stanu wojennego w Polsce. Utrzymywał też, że zapoznał się wówczas z dokumentami z tajnych sowieckich akt, które potwierdzały istnienie spisku mającego na celu przekształcenie Unii Europejskiej w organizację socjalistyczną. Przekonywał, że Unia Europejska jest potworem, i powinna zostać zdemontowana jak najszybciej, bowiem ostatecznym jej celem jest stać się „pełnoprawnym państwem totalitarnym„. 

Od tego momentu Bukowski staje się persona non grata, pomija się go przy każdej okazji i mniej czy bardziej niedyskretnie wygłusza, sugerując fatalny stan jego zdrowia psychicznego, spowodowany przez przymusowe pobyty w sowieckich szpitalach psychiatrycznych. Czyli ponownie ogłasza się go wariatem. 17 marca 2015 roku w Londynie Bukowski składa zeznania w sprawie zabójstwa Aleksandra Litwinienki, zabójstwa bez wątpienia dokonanego na zlecenie Kremla, domagając się energicznego śledztwa. W tym czasie lobby sowieckie działa już jednak na pełnych obrotach w całej zachodniej Europie, nawet nie maskując się przesadnie, co znakomicie opisuje Catherine Belton w pracy „Ludzie Putina”. Nic więc dziwnego, że w miesiąc później Prokuratura Jej Królewskiej Mości ogłasza wszem i wobec, że „Bukowski zostanie oskarżony” o posiadanie pornografii dziecięcej. Nie przypadkiem podkreślam sformułowanie „zostanie oskarżony” – nie znam bowiem przypadku, by jakakolwiek prokuratura ogłaszała, że ktoś zostanie oskarżony. Bukowski podaje do sądu Prokuraturę JKM za złośliwe znieważenie, ale nie dzieje się absolutnie nic, sprawa jest nieustannie odraczana, a po roku „śledztwa” prokuratura oznajmia, że potrzebuje dodatkowych informacji, by móc go oskarżyć. Zmarł w rok później – wielu zdrajców i łobuzów odetchnęło z ulgą.