Martín Caparrós „Ñameryka”

Martín Caparrós „Ñameryka”: Najlepszą przysługą, jak kościół rzymski wyświadczył i nadal wyświadcza wszystkim rządzącym, to przygotowanie mas do wiary w rzeczy niemożliwe, do robienia rzeczy, których inaczej robić by nie chciały, albo do nierobienia rzeczy, których przełożeni im zakazują: szkoła uległości i odrzucenia samodzielnego myślenia, za którą wszyscy rządzący – a tyrani w szczególności – dziękują i z której robią użytek.

Lubię czytać Caparrósa, lubię jego point of view, wracam do jego książek wielokrotnie, choć niekiedy drażnią mnie przekłamania i przemilczenia, których – jak zgaduję – dopuszcza się z racji swoich przekonań i preferencji. W powyższym cytacie, wskazując winowajcę naszego zniewolenia, używa określenia „kościół rzymski”, chociaż – gdyby istotnie był bezstronny, za jakiego pragnie uchodzić – powinien był zastąpić go innym, znacznie bardziej adekwatnym słowem, czyli słowem religia. Przygotowanie do wiary w rzeczy niemożliwe jest charakterystyczne nie tylko dla kościoła rzymskiego, lecz dla każdej religii. Credo, quia absurdum – wierzę, bo to jest niedorzeczność, jak to wyraził Tertulian, jest znamienną cechą każdej religii. Wszystkie religie zapewniają nas, że nie musimy rozumieć, że nie jest to warunek sine qua non naszego zbawienia. Mamy być tylko posłuszni. Tylko posłuszni dostąpią zbawienia.