Caryca Unia

Obrzydliwa postawa polskich lewicowych parlamentarzystów w Brukseli. Parlament Europejski przyjął rezolucję w sprawie praworządności w Polsce oraz na Węgrzech stwierdzającą, że sytuacja w obu państwach pogarsza się i dlatego Komisja Europejska i Rada UE powinny wykorzystać wszystkie dostępne środki, aby wyeliminować ryzyko „naruszania wartości unijnych”. Za rezolucją głosowało 446 posłów, przeciw było 178, od głosu wstrzymało się 41. Dzisiejsi targowiczanie, którzy głosowali przeciwko własnemu krajowi, a po przyjęciu rezolucji nagrodzili ją owacją na stojąco, nie nazywają się już Potocki, Branicki, Rzewuski czy Kossakowski. Nazwiska nie powtarzają się, ale historia powtarza się, jak zawsze. Nowa kasta targowiczan to boleściwa wdowa Adamowicz, Belka, Arłukowicz, Frankowski, Halicki, Hetman, Hübner, Jarubas, Kalinowski, Kopacz, Spurek, Lewandowski, Łukacijewska, Sikorski, Thun und Hohenstein, Biedroń, Miller i Cimoszewicz. Pewną odmianą jest może tylko to, że tym razem nie caryca Katarzyna wspiera „prawdziwych polskich patriotów” walczących z prawowitym i demokratycznie wybranym rządem, lecz Unia Europejska. Jeżeli pewnego dnia Rosja i Niemcy, może właśnie na zlecenie Unii, znów zdecydują się na dokonanie kolejnego rozbioru Polski, nie zabraknie więc wśród Polaków kreatur, które nie tylko to usprawiedliwią, ale i nagrodzą owacją na stojąco.

Zamach na fundamenty

M. powiedziała dzisiaj rano, że nareszcie cichnie nieco cała ta bardzo niedorzeczna wrzawa związana z incydentem w Gdańsku. Otóż, wcale nie cichnie, przeniosła się jedynie piętro wyżej. Polska prasa podała właśnie informację, że żona byłego prezydenta Gdańska,  jego córka, a nawet szwagier, pojawili się w Brukseli. Zdjęcie z tego spotkania osobiście wrzucił do sieci przewodniczący Parlamentu Europejskiego, Antonio Tajani. Z polskiej strony wzięli w nim udział Magdalena Adamowicz, jej córka Antonina, brat byłego prezydenta Gdańska, Piotr Adamowicz, oraz europoseł Platformy Obywatelskiej, Janusz Lewandowski. „Najbliższa rodzina Pawła Adamowicza jest dzisiaj z nami, w samym sercu Europy” – poinformował po polsku na Twitterze Tajani – „My Europejczycy nie możemy pozwolić na tak tragiczne w skutkach akty agresji i przemocy. Musimy być zjednoczeni i konsekwentni w walce przeciwko zamachom na fundamenty europejskiego społeczeństwa”.

Stefan W., zabójca Adamowicza, awansował więc tym samym na polskiego bin Ladena, który dokonał zamachu na „fundamenty europejskiego społeczeństwa”. Dziwne, że Tajani nie używa takich określeń w stosunku do islamskich terrorystów i nie słyszałem jeszcze, by zaprosił do Brukseli rodziny ich ofiar. Ale może czegoś nie wiem? Może Parlament Europejski od dzisiaj będzie przyjmował i honorował wszystkie rodziny, które w wyniku pospolitych morderstw czy zabójstw utraciły swoich najbliższych? Jeżeli tak, to brawo, nareszcie będą mieli jakieś adekwatne do ich pensji zajęcia.