Wielokrotnie słyszałem, że w odczuciu Chińczyków nasz europejski sposób jedzenia, czyli posługiwanie się nożem i widelcem, jest „niecywilizowany”. Twierdzą że jemy „mieczami”, niczym barbarzyńcy. Są nieświadomi tego, że w ich kulturze wyeliminowanie noża jako narzędzia stołowego związane było z tym, że ich warstwę wyższą, która zwykła kształtować modele obyczajowe, stanowiła nie warstwa wojowników, jak to miało miejsce w Europie, lecz całkowicie poskromiona i „udomowiona” warstwa wykształconych urzędników. Chiński sposób jedzenia jest więc – jak ktoś to trafnie zauważył – dziedzictwem eunuchów.
Tag: barbarzyńcy
Dżinsy i barbarzyńcy
Alberto Angela, „Imperium”: Barbarzyńcom życie w imperium musiało wydawać się najprawdziwszym rajem. I dlatego najeżdżali granice: nie po to, by zniszczyć cesarstwo, lecz by stać się jego częścią! Podobnie dzisiejsi przybysze z Trzeciego Świata nie chcą unicestwić Nowego Jorku czy Zachodu, lecz chcą nosić dżinsy, modne buty i należeć do „systemu” z wszystkimi jego przywilejami.
Doskonale wszyscy wiemy, czym skończyła się w przypadku Imperium Rzymskiego słabość barbarzyńców do dżinsów i modnych butów – barbarzyńcy mimo modnych butów i dżinsów nie stali się Rzymianami, natomiast Rzym stał się barbarzyński i w efekcie zakończył swoje istnienie. Naturalnie, od tamtego czasu upłynęły dwa tysiące lat, historia jest jak wiadomo dobrą nauczycielką, a i my jesteśmy nieporównywalnie mądrzejsi niż Rzymianie, nie mówiąc o dzisiejszych przybyszach z Trzeciego Świata, którzy zadowolą się dżinsami, modnymi butami i przynależnością do systemu, chociaż głównie w tej części, która dotyczy przywilejów. Zastanawiam się wyrazem czego są wyżej cytowane słowa A. Angela – świętej naiwności, programowym i wyjątkowo durnym prezentyzmem czy może kpiną, tak chytrze ukrytą, że tylko jakiś intelektualny Sherlock Holmes zdoła ją rozszyfrować?
Filmy historyczne
Lubię filmy historyczne. Lubię film „Gladiator” z Russellem Crowe. Dobry film winien być jak dobra powieść – czyli czynić prawdopodobnym nawet to, co nieprawdopodobne. Jeżeli w ogóle można taki efekt osiągnąć, to osiąga się go przez nadzwyczajną dbałość o szczegóły. Wymyślony świat, w przeciwieństwie do rzeczywistego, nie może mieć ani szczelin ani, tym bardziej, niekonsekwencji. By być wiarygodnym, musi być perfekcyjny. W filmie „Gladiator” ramię Maximusa szpeci tatuaż SPQR (czyli Senatus Populusque Romanus). Taki tatuaż w Rzymie był nie do pomyślenia, a już zwłaszcza na ramieniu rzymskiego wodza. Tatuażem piętnowano przestępców, tatuowano także niewolników. Tatuaże nosili głównie barbarzyńcy. Manifestowali w ten sposób urojoną siłę i znaczenie, podkreślali swoją ważność. Człowiek wolny w żadnym wypadku nie odczuwał potrzeby profanowania i bezczeszczenia swego ciała.
Ciekawe, nota bene, czego wyrazem jest obecna popularność tatuaży – pogardy dla nas samych czy źle pojętej estetyki? sygnałem, jak nisko cenimy siebie i nasze ciało?
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.