Ekologia i lichwa

W XIII wieku rozwijająca się Europa pilnie potrzebowała pożyczek i kredytów, by móc wykarmić wygłodniałą gospodarkę. I tu pojawił się poważny problem, bowiem Kościół zakazywał chrześcijanom zajmowania się lichwą. Czternastowieczny komentarz do „Boskiej komedii” Dantego, autorstwa Włocha Benvenuti de Rambaldis da Imola, trafia w samo sedno tamtego problemu: „Ci, co zaangażują się w lichwę pójdą do piekła; a ci, którym się to nie powiedzie, popadną w ubóstwo.” Na nie-szczęście dla chrześcijan znalazło się bardzo proste rozwiązanie tego problemu. Wystarczyło oficjalnie pozwolić Żydom, by zajęli się udzielaniem pożyczek i kredytów. Według prawa judaistycznego nie było to nic, czym by się wyznawcy Mojżesza nie mogli zająć, a z punktu widzenia Watykanu Żydzi i tak byli skazani na wieczne potępienie przez odrzucenie Chrystusa. Przyjmując nową rolę, Żydzi szybko okazali się być niezastąpieni dla możnowładców, w zamian otrzymując tolerancję i protekcję. Szlachta i duchowieństwo zaczęło pożyczać od nich pieniądze spłacane potem po bardzo wysokim procencie.

To całkiem dobrze ilustruje sytuację, którą mamy dzisiaj w formie szaleństwa europejskiego programu ekologicznego. Pozbywamy się przemysłu w naszych krajach, odmawiamy sobie węgla, elektrowni atomowych, gazu i innych kopalin, bo tego surowo zakazuje nam ekologia, grożąc wiecznym potępieniem. Nie mamy nic przeciwko temu jednak, gdy taką „lichwą” posługiwali się nieprawowierni, czyli kraje, które nie boją się pójść do piekła. Potem kupujemy to wszystko od nich, uzależniając się w identyczny sposób jak trzynastowieczna szlachta i duchowieństwo od żydowskich pożyczek. Zawsze uważałem, że ekologia przeobrazi się w pewnym dziejowym momencie w wyjątkowo ciemną i zacofaną religię.  

Lichwa

XIII wiek. Europa rozwija się gwałtownie. Potrzebne są pożyczki i kredyty, by móc wykarmić wygłodniałą gospodarkę. I tu pojawił się problem, bowiem wszechwładny Kościół zakazywał chrześcijanom zajmowania się lichwą. Benvenuti de Rambaldis da Imola, w komentarzu do „Boskiej komedii” Dantego, streszcza ten problem tyleż ironicznie, co precyzyjnie: „Ci, co zaangażują się w lichwę pójdą do piekła; a ci, którym się to nie powiedzie, popadną w ubóstwo.” Na szczęście Europa ma Żydów. Według prawa judaistycznego nie ma nic, czym by wyznawcy Mojżesza nie mogli się zająć, a z punktu widzenia stolicy apostolskiej Żydzi i tak byli skazani na wieczne potępienie. Wystarczyło więc oficjalnie pozwolić Żydom, by zajęli się tym „nędznym i niechrześcijańskim” procederem, czyli udzielaniem pożyczek i kredytów, choć zwykle po bardzo żydowskim procencie. Przyjmując nową rolę Żydzi szybko okazali się być niezastąpieni dla królów, możnowładców, szlachty oraz duchowieństwa, otrzymując z ich strony protekcję i tolerancję. Ofiarami naszych idiosynkrazji bywamy więc nie tylko w życiu prywatnym – ta sama zasada funkcjonuje również w życiu społecznym.

Mgła mózgowa

Mgła mózgowa była pojęciem związanym, dotychczas przynajmniej, z osobami cierpiącymi na inną mglistą chorobę czyli na fibromialgię. Do typowych objawów tego zjawiska zalicza się trudności w koncentracji, problemy ze skupieniem się, poczucie, że część mózgu jest jakby wyłączona lub, że znajduje się w stanie „zawieszenia”, dezorientacja, problemy z komunikacją i kilka innych, w tym samym stylu. Mgła mózgowa wydaje się więc być terminem, którym w dawnych, przed liberalnych czasach, wolnych od słowotwórczej inwencji poprawności politycznej, określano mianem lenistwa umysłowego, spowodowanego odmową myślenia lub nabytym zespołem niedoboru intelektu. W Boskiej Komedii Dantego miejsce takich osób znajdowało się w piątym kręgu piekła.

Ostatnio podchwycili ten termin entuzjaści i propagatorzy covida-19. Chcąc uatrakcyjnić nam wirusa jeszcze bardziej, lansują tezę, że i on może powodować mgłę mózgową. Pocovidowcy, a przynajmniej niektórzy z nich, twierdzą, iż mają uczucie jakby część ich mózgu była wyłączona, inni określają to jako stan inercyjnego “zawieszenia”. To sprawia, że gubią się w trakcie rozmowy, funkcjonują niczym na autopilocie, bez żadnego konkretnego planu w głowie, pomysłu czy kierunku w którym chcieliby w takiej dyskusji zdążać. Mają też wrażenie, że ich umysły zostały uśpione. W konsekwencji zaczynają łączyć te symptomy z demencją, co powoduje strach i dodatkowy stres. Oznacza to, innymi słowy, że pocovidova rekonwalescencja może zabrać nie tygodnie czy miesiące, lecz lata terapii i rehabilitacji wszelkiego rodzaju. Szkoda, że żaden z dziennikarzy, wypisujących tego typu bzdury, nie słyszał nigdy o cholinie, której niedobory – zwłaszcza wśród wegetarian i weganów – objawiają się właśnie osłabioną pamięcią i koncentracją, wahaniami nastroju i całą resztą wyżej wspomnianych objawów. Mgła mózgowa jest bowiem śmiesznie łatwa do zlikwidowania: cholina lub dobra dieta z rozsądną ilością mięsa i produktów odzwierzęcych, ale przede wszystkim częstsze korzystanie z intelektu, stawianie pytań, medytacja, książka zamiast gazety, telewizor wyrzucony na śmietnik i bolesny, niestety, ale zbawienny powrót do myślenia.