Umizgi

Czytając komentarze polskiej prasy dotyczące jakichś ważnych decyzji politycznych, a zwłaszcza tych kontrowersyjnych i niepopularnych, idących pod prąd powszechnym trendom, odnoszę wrażenie, że jesteśmy narodem, który za wszelką cenę pragnie przypodobać się wszystkim. Ileż ubolewania, że z tego czy innego powodu nie będą nas lubić Niemcy, jak niekorzystnie piszą o nas Francuzi, co o nas pomyślą Belgowie, jak źle oceniają nas Szwedzi, jak bardzo zawiedliśmy Włochów i ileż przykrości sprawiliśmy naszymi decyzjami zawsze nam życzliwych Amerykanów. Obawiam się, że to właśnie ta maniera przymilania się do wszystkich, te umizgi sprawiają, że wszyscy nami gardzą. Jesteśmy narodem bez dumy.

Graham Green

Graham Green  „Spokojny Amerykanin”:   Gdybyż można było kochać bez krzywdy. Krzywda leży w samym akcie posiadania: jesteśmy zbyt mali na ciele i duszy, by móc posiadać drugą istotę bez dumy lub należeć do niej bez upokorzenia.

Duma

Duma. Jest duma narodowa. Duma neurotyczna – stan nerwicowy, w którym poczucie dumy jest nieproporcjonalnie wysokie w stosunku do rzeczywistych osiągnięć. I jest słynna duma męska, bodaj najbardziej egalitarna, bowiem występuje niezależnie od pozycji społecznej, wykształcenia, poziomu intelektualnego i tym podobnych, „rasistowskich” ograniczeń. Duma męska jest bezapelacyjnie wspólną własnością wszystkich przedstawicieli tego gatunku, królów i żebraków, silnych i słabych, księgowych i morderców, odważnych oraz tchórzy, złodziei i kardynałów, takich, którzy nigdy tego słowa nie słyszeli oraz takich, którzy nie mają najmniejszego pojęcia, co ono może znaczyć. Duma męska jest międzynarodowa. Nie ma granic. Nie ma ani początku ani końca. Jest najbardziej rozpowszechnionym wirusem na naszym globie, wirusem znacznie groźniejszym niż wirus HIV. I nie ma na nią żadnego lekarstwa. Nigdy nie było. Prawdopodobnie nigdy nie zostanie wynalezione.

W naszym języku nie ma określenia „kobieca duma”, co absolutnie nie znaczy, że kobiety nie zapadają na dumę, że są wolne od tej podstępnej i niszczycielskiej choroby. Przeciwnie, zapadają, możliwe, że równie często jak mężczyźni, ale z całą pewnością zapadają mniej spektakularnie, mniej teatralnie i mniej społecznie. Duma kobiet nie jest tak epicka jak duma mężczyzn, nie wymaga ani olbrzymiej sceny ani operetkowych dekoracji. Duma kobiet ma charakter szalenie prywatny, niemal intymny, nie demaskuje się tak łatwo i lekkomyślnie i najchętniej podszywa się pod inne uczucia – woli nazywać się zawodem, rozczarowaniem, smutkiem, przykrością lub potrzebą samotności. Nosi wiele imion. Nigdy nie bywa tak nachalnie i prymitywnie jednoznaczna czy próżna jak duma mężczyzn. Duma kobiet jest subtelna, posiada wiele odcieni, jest wstydliwa i rumieni się, gdy ją nazwać po imieniu. Ale zarówno w jednym, jak i w drugim przypadku duma, ten starannie skrywany, bezgraniczny i niepohamowany zachwyt nad sobą, przynosi tak samo wyniszczające efekty. Nic nie dzieli ludzi tak bardzo jak duma. To ona nie pozwala nam skupić się na niczym poza naszym napęczniałym ,,ja”, tylko i wyłącznie naszą racją, i sprawia, że stajemy się ślepi i głusi. Duma zabija. Nie tylko zabija innych. Zabija również nas.