O żonie Leonidasa, Gorgo, historia milczy po jego śmierci. Wiemy, że miała jakieś życie, ale nic o tym życiu nie wiemy. Nie wiemy, czy ponownie wyszła za mąż czy urodziła jeszcze dzieci, jak długo żyła. Żadnych historycznych przekazów, żadnych legend, nawet żadnych plotek. I być może tak jest lepiej. Gorgo jest rzeczywistą postacią, ale to o dalszych losach mitycznej Penelopy, jej losach po śmierci Odysa, wiemy znacznie więcej. Jedno z podań jest szczególnie interesujące, choć zwykle nie wspomina się o nim wcale, a jeżeli już, to raczej niechętnie i nie bez pewnej dozy zażenowania. Głosi ono, że Penelopa została żoną Telegonosa, czyli syna Odysa i Kirke, zamieszkując wraz z nim i Kirke, którą z kolei poślubił jej syn Telemach. Ona, kobieta co najmniej pięćdziesięcioletnia, poślubi więc młodego człowieka, młodszego nawet niż jej własny syn. Pikantne w tej informacji jest to, że jej przyszły mąż jest synem Odysa z inną kobietą i jego zabójcą. Jokasta, poślubiając Edypa, przynajmniej nie wiedziała, że poślubia swego syna. Penelopa wie, że zostaje żoną zabójcy jej męża. Ktoś powiedział, że tym aktem Penelopa unicestwia zarówno samą siebie, jak i kruchą wiarygodność siebie jako symbolu. Czyżby? Czy Penelopa kiedykolwiek dzieliła jakąś wspólnotę losu z Odysem? Odys opuścił ich wspólne życie przed dwudziestu laty. Penelopa zna opowieści o nim, docierają wszędzie, nawet na jej małą i prowincjonalną Itakę, zapewne nie raz słyszała jak szepcze się o za jej plecami, by jej nie urazić, o jego romansach z boginkami, kobietami niezwykłej urody. Słyszała pieśni o tym, roznoszą je wędrowni śpiewacy, a jej własne służebne opowiadają je sobie z wypiekami na twarzy. Penelopa jest mądrą kobietą, wybornie zna świat w którym żyje, panuje nad nim niepodzielnie i sprawnie, nic nie uchodzi jej uwagi i nic nie dzieje się bez jej wiedzy i zgody. Zna też granice tego świata i swoje własne granice jako kobiety w tym dość ponurym, homeryckim świecie. Żyje otoczona frajerami, ale nie jest ani bezradna ani naiwna. Zalotnicy? Spróbuj przez całe trzy lata panować nad setką rozsadzanych przez hormony i próżność, napakowanych mięśniaków, przekonanych o tym, że świat należy do nich. A jednak na jej dworze nie zdarzają się żadne poważne incydenty czy – tym bardziej – tragedie, jak to ma miejsce z powodu Heleny, Klitajmestry czy Medei. Nie, Penelopa nie dzieli losu Odysa. I nie będzie go dzielić, gdy Odys powraca po dwudziestu latach, jeszcze bardziej obcy, jeszcze bardziej odległy, bezwzględny i bezgranicznie zakochany w swojej legendzie. To nie Odysowi Penelopa jest wierna. Penelopa nie żyje dla Odysa. Większość jej zachowań dyktowana jest troską o jej jedynego syna i to on, a nie Odyseusz jest jej głównym zmartwieniem. Jeżeli Penelopa czeka na powrót Odyseusza to głównie dlatego, że jego przybycie może usunąć wszelkie zagrożenia ze strony zalotników i umożliwić Telemachowi spokojne dorastanie oraz przejęcie władzy nad Itaką. I to może zaakceptować, na to może się zgodzić i tak się staje. To Telemach jest jej miłością. To jemu jest wierna. Jego broni, jego osłania i chroni. I z nim pozostanie do końca. Penelopa nie jest symbolem wiernej żony – Penelopa jest wierną matką.
Tag: Itaka
Odysjada 6
Odys, pozostawiony przez Feaków na brzegu Itaki, budzi się na swojej wyspie, ale Itaka pogrążona jest we mgle i nie rozpoznaje jej. Czuje się zagubiony i niespokojny, niepokoją go zwłaszcza bogate dary otrzymane od Feaków. To jego pierwsza myśl, pierwsze i główne zmartwienie. Kto też zamieszkuje tę ziemię, gdzie podziać moje skarby? – myśli w panice. Jak je uchronić? Gdzie je schować? Nie dowierza nawet Feakom, podejrzewa, że i oni mogli go ograbić z części darów, gdyż z łodzią tak prędko odbili. Tak mówił i rachował złoto i nalewki, i trójnogi, i cienko tkane przyodziewki. Nie, niczego nie brakuje, ale to wcale go nie uspakaja, zachowuje się niczym antyczny Scrooge, skąpiradło i sknera drżącą ręką liczący każdego obola. Odys jest trzeźwy, praktyczny, przewidujący, zapobiegliwy, nieokrzesany, prymitywny, szorstki, prostacki, bez odrobiny finezji i bez stylu. Odys nie ma w sobie nic z Don Kichota. Nie jest błędnym rycerzem. Finezja, wykwint, takt i kultura nie zaśmiecają jego widzenia. Realność jest realna i nie kryje żadnych innych wymiarów. Odys nie wstydzi się samego siebie. Nieco dalej, w tej samej Trzynastej Pieśni, nawet Atena, zwracając się do niego mówi: Kto inny wracający z tak długiej podróży/Jakżeby do dom śpieszył, do żony, do dziatek/A ty nie pytasz nawet o ich los i statek … Żadnych wahań, wyrzutów sumienia, żadnych subtelności – w świecie Odysa jest tylko czyn albo go nie ma. Odys powinien być patronem prakseologii.
Fiskardo
Fiskardo na Kefalonii, zaciszne i trochę senne. Spowite w sinawej mgle królestwo Odysa, Itaka, blisko, niemal na wyciągnięcie ręki. Tak je pamiętam. Dawna nazwa Viscardo, na cześć normandzkiego rozbójnika Roberta Guiscarda, którego imię powtarza się niczym złowieszczy sen przez większość stron „Aleksjady” Anny Komneny. Ten pyszałkowaty, próżny i pozbawiony skrupułów potomek zromanizowanych wikingów uważał się za pretendenta do tronu w Konstantynopolu i na pieczęciach chętnie przedstawiał się w stroju imperatora. Umarł w Fiskardo, prawdopodobnie z powodu zarazy, w roku 1085, w trakcie ostatecznych przygotowań do podboju Bizancjum. Słowo guiscard (fr.) lub viscard (norm.) bywa interpretowane jako: rozważny, chytry, przebiegły, zręczny. Nomen omen, temu konkwistadorowi XI wieku rzeczywiście nie brakowało ani chytrości ani przebiegłości.
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.