Wrodzony zespół niedoboru intelektu

First Church of Christ Abortionnists (Pierwszy Kościół Chrześcijańskich Aborcjonistów) , naśladując chińskich komunistów, postuluje przymusowe aborcje. Voluntary Human Extinction Movement (Dobrowolny Ruch na Rzecz Zagłady Ludzkości) walczy o to, by zlikwidować rasę ludzką za życia jednego pokolenia. Najlepiej w jakimś spektakularnym, wodorowym wybuchu. GAIA Liberation Front ma za cel rozprzestrzenienie śmiertelnego wirusa, który upora się z ludzkością szybko i skutecznie. Sekta Shincheonji (Nowe Niebo i Ziemia) głosi, że dusza Jezusa wcieliła się w ciało Lee Man-hee, założyciela ich ruchu. Lee w swoich kazaniach wyjawia, że Jezus powiedział mu, że świat już się skończył, a obecnie wszyscy po śmierci żyjemy w niebie.

To, że tego rodzaju kościoły, ruchy i sekty mają swoich wyznawców, można wytłumaczyć tylko objawem wrodzonego zespołu niedoboru intelektu u znacznej części ludzkiej populacji.

Wolna wola

Współczesna nauka coraz lepiej rozumie funkcjonowanie naszego mózgu, wpływ genów czy środowiska na nasze charaktery i zachowania. Ostatnio uczeni przekonują nas, że nawet to, co nazywamy wolną wolą jest iluzją, że posiadamy tylko złudzenie sprawstwa, bo tak naprawdę wszystko, co czynimy, powodowane jest chemicznymi procesami zachodzącymi w naszych mózgach. Na dodatek nie jesteśmy świadomi tych procesów i nie mamy na nie wpływu.

Możliwe, że nie istnieje żadna wolna wola, możliwe, że jest to jeszcze jedno z naszych złudzeń. Nauka w końcu nie zajmuje się wartościowaniem. Przedstawia fakty. Ale my, bardziej być może niż w świecie faktów, żyjemy w świecie wartości i odrzucenie – czy choćby podważenie – istnienia wolnej woli totalnie unieważnia i uniecestwia nasz świat. Bez paradygmatu wolnej woli nasze instytucje społeczne, przekonania religijne, wymiar sprawiedliwości, system więziennictwa tracą wszelki sens. Dlaczego mielibyśmy karać kogokolwiek, jeżeli przyjmiemy, że nawet najgorsi przestępcy i zbrodniarze działają mimowolnie, kierowani chemiczną koniecznością? Dlaczego bogowie mieliby nas karać lub nagradzać po śmierci, skoro za życia po prostu realizowaliśmy pewien niezależny od nas, z góry nam przypisany scenariusz? Dlaczego mielibyśmy mieć pretensje do kogoś, kto nas zdradził, skoro musiał to uczynić? Dlaczego mścić się na kimś, kto nas skrzywdził czy oszukał? I czemu mielibyśmy być wdzięczni komuś za okazaną nam przyjaźń czy pomoc, czy za to, że oddał za nas życie? Bez paradygmatu wolnej woli Jezus i Hitler są takimi samymi marionetkami. Możliwe więc, że wolna wola nie istnieje, że nauka ma rację, ale – jak mawiał Isaac B. Singer – musimy wierzyć w wolną wolę. Dlaczego? Bo nie mamy wyboru.