Znak i znaczenie

Wszyscy wiemy, że w dawnych czasach do oświetlania teatrów w czasie spektaklu używano świec, to wiemy, ale nie wiemy o tym, że pociągało to za sobą cały szereg następstw: choćby to na przykład, że czas spalania się świec decydował o długości spektaklu, że do ich przycinania w trakcie przedstawienia zatrudniano specjalne osoby, że wymieniano je w antraktach, gdy wietrzono sale, bo teatry ówczesne nie posiadały systemów wentylacyjnych, etc.

Cała nasza „wiedza” o przeszłości jest równie płytka, powierzchowna i zwodnicza. Znamy nazwy, pojęcia i wyrażenia, używamy takich słów jak hipodrom, Juliusz Cezar, sankiuloci, sztuka minojska, termy, Mozart, i przyjmujemy, że to, co o tym wiemy, jest zgodne z tym, czym to było. Ale słowa te są zaledwie bladym cieniem tego, co wyrażały kiedyś i właściwie nie mówią nic prawdziwego o hipodromie, termach, Cezarze czy sankiulotach. Możemy próbować wyobrazić sobie, ale nawet w naszym wyobrażeniu nigdy nie zdołamy zbliżyć się dostatecznie blisko do tego, czym w istocie był tamten teatr, teatr oświetlany świecami ze stearyny czy parafiny, pozbawiony wentylacji, przesycony wonią niezbyt świeżych sukien i ciał, brylantyny i naftaliny, pomady orzechowej, pudru, ateńskiej wody i silnych, piżmowych perfum. Znaki zmieniły znaczenia. Kiedyś sądziłem, że z tymi, którzy żyli przed nami, możemy dzielić się jedynie uczuciami, że tylko uczucia są nam wspólne i ponadczasowe, i że zawsze, niezależnie od miejsca i epoki, znaczyły to samo. Dzisiaj i tego nie jestem już pewien i nikogo nie usiłowałbym przekonać, że to, co łączyło Kleopatrę i Antoniusza było tym, co ja, żyjący ponad dwa tysiące lat po nich, nazywam miłością.   

Kalendarz

Juliusz Cezar wprowadza swój kalendarz, zwany odtąd juliańskim, 1 stycznia 45 roku p. n. e. Czy jest przypadkiem, że czyni to zaraz po dłuższym pobycie w Aleksandrii, gdzie zapewne miał okazję zapoznania się z nie urzeczywistnionym nigdy projektem Ptolemeusza III, a raczej jego akademików?

Delos

Po bitwie pod Aduatuca (dziś Namur w Belgii) Juliusz Cezar sprzedał ponad 50 tysiący galijskich niewolników. Jako główny punkt przeładunkowy dla barbarzyńców przywożonych z terenów położonych za Dunajem i ze Wschodu służyła wyspa Delos. Delos było więc wielkim targiem niewolników. Nie czułem się tam dobrze, z jakichś dziwnych powodów, i niczego nie chciałem zwiedzać. Byłem szczęśliwy, że możemy – w oczekiwaniu na powrót – pozostać w niewielkiej knajpce i pić wszystko, co było zimne i płynne. Parę mil stamtąd leży wyspa Mykonos, Mekka celebrytów. Nie czułem się jak celebryta, ale plaże były piękne, a serwis wspaniały.