9 biedroni

Staję w obronie osób transpłciowych chcących opuścić Ukrainę – heroicznie oświadczył na Twitterze nijaki Biedroń. I, jak przystało na prawdziwego bojownika o prawa mniejszości, nie poprzestał na tym. Poucza więc Ukrainę, że aspirując do tego, by stać się państwem członkowskim Unii Europejskiej, powinna co rychło zacząć wdrażać standardy panujące w krajach członkowskich. Zwraca się z apelem do prezydenta Zełenskiego, by nie powoływał się na jakieś tam palące i naglące problemy, lecz raczył wreszcie zwrócić uwagę „na sytuację osób transpłciowych wliczając w to kobiety po zmianie płci oraz transpłciowe i interpłciowe kobiety z oznaczoną płcią męską w swoich paszportach”. Dzielnego polityka polskiej lewicy niepomiernie martwi również fakt, że w związku z trwającą na Ukrainie mobilizacją mężczyźni w wieku od 18 do 60 lat nie mają, niestety, pozwolenia na opuszczenie terytorium kraju i jest to ewidentne łamanie ich praw. Innym poważną sprawą, który spędza sen z oczu Biedronia jest to, że na Ukrainie występuje obecnie wręcz skandaliczny „problem z dostępem do leczenia hormonalnego”. Na koniec przypomina prezydentowi Zełenskiemu, że chociaż Parlament Europejski przyjął rezolucję wzywającą władze Ukrainy do rozwiązania tego arcyważnego problemu (rezolucja wyrażająca troskę o los osób transpłciowych, została przyjęta 26 kwietnia 2022 roku, dokładnie dwa miesiące i dwa dni po wybuchu wojny na Ukrainie!!!), to wedługnaszych doniesień nic w tej sprawie nie zostało zrobione”

Jestem zdecydowanym przeciwnikiem używania w dyskusji tzw. mocnych słów, wyzwisk, obelg i wulgaryzmów, ale po zapoznaniu się z bełkotem wyżej wspomnianego osobnika, nie mogę oprzeć się pokusie, by nie zapytać, kto tego totalnego idiotę wpuścił do Parlamentu Europejskiego i jakim cudem zajmuje on tam jeszcze miejsce. Bezprzykładna czelność tego osobnika podsuwa mi myśl, by jego nazwiskiem określać miarę bezwstydu i chamstwa. W ten sposób wpis na Twitterze, o którym mowa, zdobyłby co najmniej 9 pełnych biedroni na 10 możliwych.

Rasistowska matematyka

Uwielbiam absurdalne odkrycia i teorie lewicowych naukowców. Rozweselają mnie nie mniej niż oglądanie filmów z Flipem i Flapem. Niekiedy nawet bardziej, bo głupota w profesorskich togach jest jednak nieporównywalnie zabawniejsza, prawem kontrastu choćby. Anne DeLessio Parson, wykładowczyni socjologii na stanowym uniwersytecie w Portland, ogłosiła na przykład, że matematyka jest rasistowska (sic!). Umotywowała to tym, że w przeszłości matematyka służyła do liczenia czarnych i brązowych ciał, czyli liczenia niewolników przez białych wyzyskiwaczy. I to wystarczy. Należy czym prędzej przestać wykładać ten rasistowski przedmiot, a prywatnie powinno się nawet unikać liczenia czarnych owiec. Lepsza bezsenność niż ewidentny rasizm. Brittney Cooper, profesor nadzwyczajny na Wydziale Badań Kobiet i Płci na uniwersytecie w Nowym Brunszwiku, wcześniej asystentka profesora na uniwersytecie w Alabamie, postanowiła nie dać się zdystansować i ogłosiła, że również i „czas jest rasistowski”. Uzasadnienie? Został wymyślony przez białych Europejczyków, a przecież nie trzeba udowadniać, że każdy biały jest rasistą. Ten sam temat podejmuje wschodząca gwiazda amerykańskich demokratów, propagatorka New Green Deal, autorka projektu naukowego dotyczącego wpływu antyoksydantów na długość życia robaków obłych C. Elegans, zasiadająca obecnie w Izbie Reprezentantów Alexandria Ocasio-Cortez. Otóż, jej zdaniem nawet „uprawianie kalafiora to forma ekologicznego rasizmu”, bowiem … „kalafior to warzywo białych ludzi, którego czarni nie lubią i nie potrafią nawet ugotować”. Przyczyną jest zapewne fakt, że kalafiory są białe. Czarni mieliby mniej problemów z czarną rzepą, ale nawet to przewrotne i podstępne warzywko jest w środku białe i rasistowskie.

W filozofii też pojawili się lewicowi „wolnomyśliciele”. Hinduski filozof Raphael Samuel zaskarżył swoich własnych rodziców do sądu za to, że się urodził. Jak przystało na filozofa uważa, że „przyszedł na świat wbrew swojej woli, a to stanowi naruszenie jego praw, w tym jego prawa do nieistnienia”. Ale wszystkich przebiła jednak prof. Jane Bone z Uniwersytetu Monasha w Australii, która przedstawiła „naukowe dowody” na to, że „małe krzesło jest kontrowersyjnym i niejednoznacznym artefaktem, który jest uważany za pewnik we wczesnym dzieciństwie”. Jej zdaniem „małe krzesła z jednej strony hamują rozwój dziecka, a z drugiej są wyrazem stereotypowo sfeminizowanego miejsca pracy, skupionego na dzieciach i niepozwalającego wychowawcom się rozwijać i wyjść z ról płciowych”. Będę wdzięczny za kolejne przykłady lewicowych odkryć. Z góry dziękuję.

Determinizm

Ostatnie dziesięciolecia przyniosły zaskakujący zwrot części ideowej lewicy w stosunku do nauki, a przede wszystkim do biologii. Lewicowcy, niegdyś dumnie podkreślający ”naukowość” swojej doktryny, dziś stali się mocno podejrzliwi wobec nauki i akurat to łatwo jest zrozumieć – koncepcja człowieka jako istoty genetycznie zdeterminowanej zdecydowanie kłóci się z marksistowską wizją istoty ludzkiej będącej w całości produktem abstrakcyjnych stosunków społeczno-politycznych. Nawet więc ta część lewicy, która zdecydowanie odcina się od marksistowskiej ortodoksji, dostrzega w postępach ewolucyjnej psychologii poważną groźbę. Genetyczny determinizm podważa ich ufność w powodzenie prób poprawy świata za pomocą środków politycznych i ekonomicznych. Lewica jest więc zdecydowanie wroga wobec psychologii ewolucyjnej, choć w istocie powinno być przeciwnie: czyż tezie o możliwości samodoskonalenia nie powinno raczej towarzyszyszyć przekonanie o osobistej odpowiedzialności jednostki za swoje czyny? Tymczasem to prawica jest mniej wyrozumiała wobec naszych grzechów. Lewicowcy pobłażliwiej traktują indywidualne słabości, bowiem w ich przekonaniu sporą część winy za to ponosi społeczeństwo. I mamy, łagodnie mówiąc, paradoks. Lewica, sama skłonna do przesadnej wiary w determinizm kulturowy, zarzuca prawicy niebezpieczną skłonność do determinizmu genetycznego.