Nad Elsterą

Lipsk 1813. Poniatowski próbuje wycofać się z miasta, które przechodzi już w ręce sprzymierzonych. Jest w kleszczach koryta dwóch wezbranych i rwących, rozlanych rzek, Pleśny i Elstery, płynących prawie równoległe w małej od siebie odległości. Zapada decyzja, by pokonać rzekę wpław. Koń księcia, znoszony nurtem, nie może dobić do brzegu. Wówczas na pomoc księciu rzuca się młody oficer sztabowy, Francuz Hipolit Blechamps. Pomaga księciu uwolnić się od konia i wydostać się na brzeg. Dalej próbują iść pieszo ogrodami, tu jednak Poniatowskiego po raz czwarty tego dnia trafiła nieprzyjacielska kula, tym razem w bok. Bardzo osłabiony i tracący przytomność książę Józef wsiada jednak na nowego konia, wspomagany przez otaczających go oficerów, i ponownie rusza ku rzece. Jest z nim adiutant, kapitan Ludwik Kicki (przyszły generał, zginie pod Ostrołęką), mały oddział Krakusów, polski artylerzysta płk. Jakub Redel i wspomniany francuski kapitan Hipolit Blechamps.  Tymczasem wróg zajmuje już brzeg rzeki, ostrzeliwuje próbujących przeprawiać się żołnierzy. Poniatowski, widząc wrogi oddział na swojej drodze, kieruje konia do Elstery, dociera nawet do przeciwległego brzegu, lecz podczas wychodzenia na stromy brzeg trafia go piąta kula. Książę osuwa się z powrotem do rzeki, dzielny Blechamps po raz kolejny rzuca się na pomoc, walczy o życie księcia utrzymując jego głowę ponad wodą, aż opada z sił i razem znikają w spienionych nurtach Elstery. W nocy przeszukałem Internet w poszukiwaniu informacji o kapitanie Blechamp lub Blechamps. Tylko lakoniczna notatka, że prawdopodobnie pochodził z Hawru oraz, że był oficerem sztabowym. Nic ponadto.