Szwedzka wieża Babel

Malmö. Około 350 tys. mieszkańców, 177 różnych nacji, które posługują się 150 różnymi językami, ponad 50% populacji miasta to cudzoziemcy, rdzenni Szwedzi – osoby urodzone w Malmö i posiadające oboje szwedzkich rodziców – stanowią już w tym mieście mniejszość, bo jest ich niespełna 40 %. Malmö to prawdziwa wieża Babel, jej pierwotni mieszkańcy oswoili się już z tym, oswoili się z innymi, z czarnymi, z Arabami, z Azjatami i nawet nie zabrało to im wiele czasu. Czarni, Indianie, Arabowie, Azjaci długo jeszcze nie oswoją się ze Szwedami. Możliwe, że nie oswoją się z nimi nigdy. Prawdopodobnie nie będą też mieli takiej potrzeby.  

Open society

Ważny głos na temat migracji w „Spieglu”. Autor artykułu, Leick, zauważa bardzo słusznie, że powodzenie integracji migrantów zawsze zależało i wciąż zależy od gotowości niższych warstw społeczeństwa do ich przyjęcia. Migranci nie wchodzą przecież od razu do warstw wyższych – te warstwy posiadają wystarczające środki, by stworzyć niewidzialne, lecz wyraźne granice i skutecznie odgrodzić się od obcych w swoich luksusowych kwaterach, szkołach, miejscach pracy. Pozornie nic więc nie przeszkadza im, by optować za ideałem społeczeństwa otwartego. Były szwedzki premier, Fredrik Reinfeldt, hojnie zapraszając migrantów, doskonale wiedział, że nie będzie narażony na ich obecność. Stać go było na takie zaproszenie, bo był świadom, że to nie on będzie za nie płacił. On nie mieszka w Malmö, w dzielnicy Rosengård czy Hyllie.

Zdaniem Leicka tak zwane otwarte społeczeństwo jest największym fake newsem ostatnich dziesięcioleci. Nie istnieje fenomen nazywany przez nas „open society”, fantasmagoryczny kaprys Sorosa. Paryż uważa się za miasto otwarte, ale czy miasto, gdzie metr kwadratowy mieszkania kosztuje 10 tys. euro jest miastem otwartym? Nie, odpowiada Leick, to miasto zamknięte, i proponuje, by politycy, zamiast uprawiać brednie o integracji migrantów, zajęli się „integracją własnego narodu”. Jego zdaniem jest to pilny problem, bo zachodnie demokracje i zachodnie elity całkiem zapomniały o własnych narodach. I na tym polega zdrada, o czym wiedzą już przeciętni obywatele Europy, a czego wciąż jeszcze zdają się nie postrzegać politycy.

Sauny w Malmö

Sauny w Malmö. Budynek, stary i stylowy, leży w wodach zatoki, mniej więcej dwieście metrów od brzegu plaży. Praktyczne rozwiązanie. Można wskoczyć do morza niemal prosto z sauny, a w pogodne dnie opalać się na pomostach. Idę głównym pomostem do przebieralni. Po prawej jego stronie ciągną się szeregiem kabiny, proste, zwyczajne, bez wygód, ale przez starych bywalców wykorzystywane chętnie, bo dają złudzenie pewnej prywatności. W drzwiach jednej z nich spostrzegam mężczyznę w średnim wieku. Jest zajęty rozmową telefoniczną, drugą ręką wciąż odgarnia i poprawia włosy, rozwiewane przez silny dzisiaj wiatr. Stoi nagi, w czym nie ma nic dziwnego, to męska strona obiektu, wszyscy chodzą tu nago. Tym, co przykuwa moją uwagę, jest coś innego – przed nim, a raczej między jego udami, stoi mała, jasnowłosa i również naga dziewczynka. Z całą pewnością nie ma więcej niż cztery, góra pięć lat. Wyraźnie nudzi się, czekając aż ojciec skończy rozmowę (zgaduję, że to jej ojciec), dłubie w nosie palcem jednej dłoni, a drugą dłoń zaciska na jego penisie, pociągając go tak, jakby to był wskazujący palec dłoni jej ojca. Mężczyzna, mimowolnie stymulowany w ten sposób, ma częściową erekcję. Jest południe. Nie tylko ja jestem świadkiem tej sceny. Nikt nie reaguje.