Ernst Jünger „Promieniowania”: Kto myśli pojęciami, nie zaś obrazami, popełnia wobec języka takie samo okrucieństwo jak ten, kto widzi tylko kategorie społeczne i nie dostrzega ludzi.
Tag: okrucieństwo
O pewnej potrzebie
Z wywiadu ze Stanisławem Lemem: Ja bardzo często źle śpię. A kiedy się budzę w nocy, siadam przed telewizorem i skacząc po programach satelity próbuję znaleźć coś mniej brutalnego. Prawie nie ma takiej nocy, kiedy by mi się udało ominąć zbrodnie, zbiorowe paniki, trzęsienia ziemi, wybuchy wulkanów, rozmaite mniej czy bardziej współczesne Pompeje i Troje. Ta powszechna potrzeba zbrodni, dzikości, przyglądania się cierpieniu jest mocno deprymująca.
Skłonność jest naturalna, ale kultura potrafi ją temperować albo wzmacniać. Ja gotów jestem zapłacić, żeby nie oglądać rozcinania dziewczyny piłą tarczową, a ludzie dość masowo płacą, żeby to zobaczyć. Gdyby było inaczej, nikt by takich idiotyzmów nie produkował. Chce pan powiedzieć, że to zboczeńcy? Czy w takim razie jesteśmy gatunkiem zboczeńców? Bo przecież horror i gwałt zdecydowanie dominują w masowej kulturze. Nie, proszę pana! To jest nasza gatunkowa norma napędzana dwudziestowieczną permisywnością. „Chcesz popatrzeć? Twoje prawo!” Dawniej tego nie było, bo nie było kina ani telewizji.
Były za to inne wspaniałe, a dziś zakazane, rozrywki. Ludzie szli pół dnia po mrozie, żeby tylko zobaczyć widowisko polegające na obcinaniu komuś głowy, łamaniu kołem albo paleniu żywcem, nie mówiąc już o niesłychanie rozrywkowym rozszarpywaniu przez lwy, które gwarantowało frekwencję w rzymskim Koloseum. Dziś, kiedy prawo pozbawiło ludzi takich uciech, media zapełniają tę bolesną lukę.
Zwyczajny sadyzm
Nasze życie. Jesteśmy świadomi nie tylko tego, czym i jakie ono jest, ale i tego, że mogło ono być zupełnie inne, że mogliśmy przeżyć je całkiem inaczej, że mogliśmy być kimś innym. To, właśnie to, świadomość, że mogliśmy być kimś innym – żadna inna żywa istota nie jest wydana na pastwę doświadczenia tak okrutnego i tak bezprzykładnie sadystycznego.
Kino
Krwawe jatki w antycznym Koloseum, stosy średniowiecza, publiczne egzekucje z bogatym repertuarem tortur, obcinanie kończyn, łamanie kołem, rozrywanie końmi, szafoty i gilotyny, horrory, dreszczowce, filmy grozy, epatujące hektolitrami krwi i bestialstwem? Mimo naszego wysublimowania i krokodylich łez nad każdym rozjechanym ptaszkiem czy norką, nigdy nie wyrzekliśmy się tego rozkosznego dreszczu, jakie funduje nam okrucieństwo. Każda epoka posiada zdaje się swoje własne kino. I wierzy w to, że to jest kino.
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.