Poliorketes

Demetriusz Poliorketes to nie tylko zdolny dowódca wczesnej epoki hellenistycznej, ale i niepoprawny bon vivant.  Zimę roku 304/3 spędził w zdobytych nieco wcześniej Atenach, gdzie zasypywano go pochlebstwami i honorami. Na mieszkanie Ateńczycy przyznali mu iście niebiańską siedzibę – opistodom Partenonu na Akropolu. Opistodom to kwadratowa sala z czteroma jońskimi kolumnami, którą początkowo nazywano Partenonem, a od drugiego wieku naszej ery zaczęto tak określać całą świątynię. Demetriusz, który Atenę często nazywał swoją starszą siostrą, nie zważając na bluźnierczość tego gestu, wprowadził się tam nader chętnie ze swoimi kochankami obojga płci. Z jego kochanek największy wpływ na niego zyskała fletnistka o imieniu Lamia, zdobycz wojenna w bitwie pod Salaminą cypryjską. Na życzenie Demetriusza czczono ją w Atenach jako Afrodytę, a on obdarowywał ją jak boginię. Pewnego razu zażądał od Ateńczyków 250 talentów. Sumę tę, niewyobrażalnie wielką, ściągnięto od obywateli z całą bezwzględnością, a Demetriusz beztrosko podarował ją Lamii. Prezent był zawrotny, bowiem – jak zapewne wiesz – 1 talent, czyli 26,12 kg srebra, to 60 min, 6000 drachm i ostatecznie 36 000 oboli, a w tamtym czasie w Atenach uważano, że obywatel i jego rodzina do w miarę wygodnego życia potrzebują 3 oboli, czyli pół drachmy dziennie, a więc rocznie około 180 drachm. Jeżeli kogoś dziwi w powyższym wyliczeniu powtarzająca się cyfra 6: grecki system monetarny był oparty na systemie szóstkowym, to znaczy, że monety dzieliły się przez 6, a nie przez 10, jak znany nam system. Jakkolwiek by to jednak nie liczyć, prezent był boski, ale niewielu zdołało prześcignąć władców tej frenetycznej epoki zarówno w hojności, jak i w okrucieństwie.  

Kolos z Rodos

Zabawne. Demetriusz Poliorketes, enfant terrible epoki hellenistycznej, odpływając spod murów Rodos, którego nie udało mu się zdobyć mimo wysiłków, pozostawił na brzegu morza niepotrzebne mu już machiny oblężnicze. Rodyjczycy sprzedali je, a za otrzymane w ten sposób 300 talentów wznieśli jako wotum dziękczynne kolosalny posąg Heliosa. Jego twórcą był Chares z Lindos, uczeń słynnego Lizypa, nadwornego rzeźbiarza Aleksandra Wielkiego. Budowa kolosa trwała 12 lat, a jego wysokość przekraczała 36 m. A. Świderkówna w „Hellenikach” opisuje go w ten sposób: Stał nagi, zwrócony twarzą ku wschodzącemu słońcu. Zwisająca zaś ku ziemi pozornie lekka szata w rzeczywistości, dzięki skrytej w niej kamienno-żelaznej konstrukcji, wspierała cały gigantyczny posąg, zapewniając mu potrzebną stabilność. Ale i tak nie stał on długo. Zwalił się po sześćdziesięciu latach, kiedy pękły mu nogi w kolanach w czasie straszliwego trzęsienia ziemi, jakie nawiedziło Rodos w roku 227 p.n.e. Nie podniesiono go już nigdy. Resztki kolosa spoczywały tam jeszcze przez kilka wieków. W setki lat później któryś z arabskich zdobywców Rodos postanowił sprzedać ten cenny złom. Wiemy, że nabywcą był jakiś żydowski kupiec z dawnej Edessy (obecnie Şanlıurfa w Turcji). Warto zwrócić uwagę na fakt, że Edessę od Rodos dzieli dystans około 1500 kilometrów, w tym odcinek morski z Rodos na kontynent. Nabywca do transportu złomu potrzebował podobno karawany składającej się z aż 900 wielbłądów. Zdaje się, że i logistykę też nie my wynaleźliśmy.