Najpiękniejszą i najbardziej twórczą cechą naszego języka nie jest jego zdolność do przekazywania informacji o rzeczach, które istnieją, które są realne, których możemy dotknąć lub zobaczyć. To potrafią także osy szmaragdowe i szympansy. Tą cechą języka, która najdobitniej przyczyniła się do naszego rozwoju jest jego zdolność do dzielenia się informacją o rzeczach, które w ogóle nie istnieją. Tylko my, ludzie, potrafimy opowiadać historie, zmyślać je, fantazjować, tworzyć legendy, mity, snuć marzenia, produkować fikcje, wierzyć w te fikcje i kolportować je. Tylko człowiek potrafi prowadzić dialog o możliwościach hipotetycznych, o rzeczach, które mogą się wydarzyć i o takich, które nie wydarzą się nigdy, ale w które wierzymy. Tylko my zdolni jesteśmy do tego, by wierzyć w zjawiska, które nie mogą się urealnić, które muszą pozostać czystą spekulacją lub tylko marzeniem. Szympansa nie przekonamy, że za dobre sprawowanie albo przestrzeganie pewnych reguł pójdzie do nieba i będzie tam miał zawsze pod dostatkiem bananów. My natomiast, ludzie, wierzymy, że za dobre uczynki zawsze będziemy mieli nasze ulubione banany. Człowiek uwierzy. Ta boska cecha naszego języka, to, że możemy oddawać się marzeniom, kłamstwom, fikcjom i ideom i że możemy czynić to również zbiorowo, wspólnie z innymi ludźmi, spowodowała, że – jak to zgrabnie ujmuje Harari w pracy „Sapiens – od zwierząt do bogów” – homo sapiens panują nad światem, podczas gdy mrówki jedzą resztki z naszych stołów, a szympansy siedzą zamknięte w ogrodach zoologicznych i laboratoriach. Nasza kondycja jako ludzi nie jest więc związana z tym, że potrafimy właściwie postrzegać to, co istnieje, lecz z tym, że potrafimy marzyć i dzielić się naszymi marzeniami, że potrafimy mówić i pisać także i o tym, co nie istnieje.
Tag: Sapiens
Harari
Y.N. Harari w „Sapiens” o tym, że w ciągu ostatnich 30 tysięcy lat przywykliśmy do bycia jedynym gatunkiem człowieka i że trudno nam nawet wyobrazić sobie, że być może istniało znacznie więcej gatunków, zwłaszcza, że znamy tylko nieliczne. Otóż, myślę, że wcale nie tak trudno. Natura zawsze produkuje wszystkiego w nadmiarze, a potem, stopniowo, redukuje to, co słabsze czy mniej udane. Wiemy to nie od dzisiaj. Poza homo soloensis, homo denisova, poza neandertalczykami czy liliputami z wyspy Flores istniały zapewne dziesiątki innych „eksperymentów” Natury. Nie przetrwały. Niewątpliwie w wielu wypadkach to właśnie homo sapiens przyczynił się do ich zniknięcia z dziejowej sceny, ale określanie naszego gatunku ekologicznym seryjnym mordercą pachnie nie tyle nauką, czego można by spodziewać się po tej pracy, co nieznośnie tanim i płaczliwym sentymentalizmem, tak obecnie popularnym. Natura nigdy nie uprawiała i nie uprawia etyki.
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.