Czy żebranie jest upokarzające

Czy żebranie jest upokarzające dla żebrzącego? Sądzę, że nie. Upokorzenie można przeżyć raz czy dwa, ale nie z własnej woli i wyboru, do tego dzień po dniu i przez długie miesiące. Żebractwo mogło być ponurą koniecznością w średniowieczu. Czy jest taką koniecznością i dziś, gdy żyjemy w zwyrodniałym państwie opiekuńczym, które wymaga śmiesznie mało i pomaga zawsze? Nikt z własnej woli nie żyje w stanie permanentnego upokorzenia, bez względu na to, jakie byłyby  tego konsekwencje. Dla żebraka żebranie jest pracą. Może nie jest to praca nazbyt wygodna, bo trzeba siedzieć całe dnie w tym samym miejscu, ale dobrze wiemy, że są prace nieporównywalnie gorsze, trudniejsze i brudniejsze. Podobno żadna praca nie upokarza, żebrak nie ma więc powodu, by czuć się upokorzony.

Czy natomiast dawanie jałmużny jest upokarzające? Tak, jest to wysoce upokarzająca czynność. Jeżeli uważam bowiem, że ktoś potrzebuje pomocy, to wrzucenie mu do miski kilku groszy jest przejawem koszmarnego skąpstwa, jest jedynie sankcjonowaniem żebractwa, popieraniem tego zjawiska i znajdowaniem w nim mało szlachetnej satysfakcji. Jeżeli naprawdę uważałbym, że żebrzący potrzebuje pomocy, powinienem podzielić się z nim przynajmniej połową tego, co posiadam – powinienem odstąpić mu połowę mego mieszkania, połowę miesięcznego dochodu, połowę mego konta w banku, czyli połowę mego życia. I to miałoby sens. Taki gest miałby realne konsekwencje. Ale tymczasem daję jedynie kilka groszy, zaspakajając wyłącznie  moją próżność. Te kilka drobnych monet w żaden sposób nie zmieni jego sytuacji, a jutro czy pojutrze zrobię to samo i w ten prosty sposób żebraka uczynię żebrakiem jeszcze bardziej – zakładajac, że żebrakiem można być „jeszcze bardziej”. Moja jałmużna nie polepszy jego położenia, natomiast zlegalizuje jego żebractwo, a to zwalni go z przykrego obowiązku zadbania o swój los. A więc dając jałmużnę, wpadam w pułapkę zastawioną na mnie przez samego żebraka. Finansuję jego niechęć do tego, by uczynił ze swoim życiem coś sensownego i jestem bardzo z tego dumny – dumny z tego, że pomagam mu niszczyć jego życie. Czyż nie jest to upokarzające?

Dwie myśli Singera

Dwie myśli z wywiadu R. Burgina z I.B. Singerem:

Instynktownie wierzę, że ciało i dusza są wzajemnie powiązane, bardziej niż mogą to wykazać eksperymenty. Kiedy człowiek poddaje się, ciało też się poddaje. Serce, żołądek i organa płciowe zaczynają się poddawać.

I odpowiedź na pytanie o mizantropię:

Polega ona na niewymaganiu niczego od innych ludzi, nawet od przyjaciół – ani pieniędzy, ani zaszczytów ani uznania. W epocie, kiedy wszyscy żebrzą, nie tylko biedacy, ale i ludzie potężni: głosuj na mnie, kup moje wyroby, popieraj moją organizację, kochaj mnie, chwal mnie, wybacz mi moje zbrodnie – ideałem jest powstrzymanie się od tej żebraniny. Żebrak często nosi w torbie nóż. Nie wyciągam ręki po żadne łaski. Nie proszę o miłość, jeśli ona sama do mnie nie przychodzi.