Freud i Frazer

„Historia pewnego małżeństwa” – Listy Bronisława Malinowskiego i Elsie Masson. Elsie o wizycie jej męża u sir Jamesa Frazera: Bronio widział się wczoraj z sir Jamesem Frazerem, który jest kimś w rodzaju ojca całej etnologii. Był niezwykle serdeczny. To mól książkowy, ale dość mało zorientowany w kwestiach teoretycznych. Właśnie otrzymał książkę Freuda o totemizmie, zawierającą pełne szacunku wzmianki o nim i jego pracy. Nigdy nie słyszał o Freudzie, więc poprosił Bronia o wytłumaczenie jego teorii i po prostu ryczał ze śmiechu, gdy je usłyszał. Bronio też nie mógł się powstrzymać od śmiechu …

Ci faceci byli jeszcze zbyt inteligentni, aby taką kpinę jak Freud potraktować poważnie. Świat zgłupiał dopiero ćwierć wieku później.

Najgorszy rok

Według historyka średniowiecza, Michael McCormicka, najgorszym rokiem, w jakim  można było żyć, był rok 536. W tym roku nad Europą, Bliskim Wschodem i częścią Azji zaległa przedziwna mgła, która utrzymywała się przez 18 miesięcy. Przez cały rok słońce świeciło bez blasku, jak księżyc, pisał bizantyjski historyk Prokopiusz. Letnie temperatury obniżyły się aż do 2,5 stopnia Celsjusza, co zapoczątkowało najchłodniejszą od 2300 lat dekadę. Latem w Chinach spadł obfity śnieg, zniszczeniu uległy zbiory, ludzie głodowali. Zmniejszają się plony w Irlandii, Skandynawii, Chinach i Mezopotamii. W 541 roku w porcie Pelusium w Egipcie pojawia się dżuma. To początek wielkiej epidemii, tzw. dżumy Justyniana, która zabiła prawie 50% populacji Cesarstwa Bizantyńskiego.

Historycy wiedzieli o tym od dawna. Teraz pojawiło się wyjaśnienie. Precyzyjne pomiary rdzeni ze szwajcarskiego lodowca dały odpowiedź na pytanie, co takiego wydarzyło się w tym okresie. Otóż, na początku 536 roku doszło do olbrzymiej erupcji wulkanicznej na Islandii. Kolejne duże erupcje miały miejsce w roku 540 i 547.

Mandarynki w medycynie

W 2014 roku holenderski dziennikarz Jet Schouten zgłosił do certyfikacji siatkę, opisując ją jako protezę, której przeznaczeniem jest zapobieganie przemieszczaniu się organów wewnętrznych. Sam przedstawił się jako producent medycznych implantów i w prostym wniosku celowo pomieszał fachowy język z absurdalnymi błędami. Uzyskał certyfikat CE, dopuszczający jego siatkę do sprzedaży pacjentom w całej Europie, bez problemu. Użył do tego zwykłej, plastikowej siatki w której sprzedaje się mandarynki.