Terror

Ponad sto szesnaście lat temu, bo w lutym 1905 roku, Kalajew, półkrwi Polak, terrorysta z Organizacji Bojowej PPS rzucił na placu Senackim w Moskwie bombę na karetę wielkiego księcia Sergiusza. Pierwsza, wcześniejsza próba nie powiodła się, gdyż Kalajew, już gotując się do rzutu, dojrzał w karecie żonę i dzieci księcia – sumienie nie pozwalało mu zabijać kobiet, a tym bardziej dzieci. Poczekał na drugi przejazd, gdy książę był sam, i dopiero wówczas dokonał zamachu.

1 września 2004 roku, w Osetii, w miejscowości Biesłan, czeczeńscy terroryści świadomie wybrali za cel ataku szkołę i dzień rozpoczęcia roku szkolnego. Zginęły setki dzieci, setki innych zostały okaleczone. Sto lat temu sumienie nie pozwalało terrorystom zabijać dzieci. Terrorysta starał się unikać przemocy wobec ludzi niewinnych. W przekonaniu tamtych terrorystów pozbawienie życia ludzi niewinnych unicestwiało i podważało sam akt terroru. „Sumienie” czeczeńskich czy islamskich terrorystów ma zdecydowanie inną proweniencję, czego my, niestety, wciąż nie bierzemy pod uwagę, uznając ich za … ludzi.