Omnipotencja

Martin Caparros w zbiorze reportaży Księżyc – od nowiu do nowiu zastanawia się w którym momencie naszych dziejów zaczęliśmy mylić siebie z bogami. Chodzi mu o nasze spęczniałe poczucie wszechmocy, które – jak sugeruje – zawdzięczamy przede wszystkim technice. To ciekawe pytanie, ale być może nie tam należy szukać wyjaśnienia. Wymyśliliśmy bogów, by stać się boskimi per procura, wymyśliła ich nasza tęsknota za tym, co nie może być naszym udziałem jako ludzi. Człowiek już od swoich początków przeczuwał, że tylko w ten pokrętny i złudny sposób może zbliżyć się do wieczności. Nasi bogowie są wszechpotężni, a dzięki temu i my możemy uczestniczyć w tej omnipotencji. Unikalność naszego gatunku polega na tym, że już od zarania swoich dziejów marzył o wszechmocy. Bogowie są wyrazem tego marzenia.  

Mózg i myślenie

Ostatnie badania naukowe potwierdzają, że na skutek zbyt intensywnej pracy umysłowej w mózgu kumulują się szkodliwe substancje, które w poważnym stopniu mogą zaburzać jego funkcjonowanie. Chodzi o wydzielanie się kwasu glutaminowego (w naszych organizmach występuje zazwyczaj w formie anionu nazywanego glutaminianem). To najważniejszy neuroprzekaźnik pobudzający w układzie nerwowym. Od jego aktywności zależą między innymi procesy uczenia się i zapamiętywania, pod jego wpływem podejmujemy decyzje, zwłaszcza emocjonalne – jednocześnie jego zbyt wysokie stężenie zabija komórki nerwowe i może prowadzić nawet do zaburzeń psychicznych. Naukowcy radzą, by przy intensywnym wysiłku intelektualnym, na przykład w trakcie pracy twórczej, stosować częstsze przerwy, podjąć się jakiegoś wysiłku fizycznego lub – co czyniło wielu znanych pisarzy i filozofów – odbywać solidne spacery czy uciekać w sen, a przynajmniej krótkie drzemki, bowiem w czasie snu nadmiar glutaminianu jest z mózgu usuwany.

Potwierdza to tylko dobrze już znaną prawdę, że mózg – wbrew naszym optymistycznym i naiwnym przekonaniom – wcale nie jest stworzony do myślenia, a myślenie wybitnie nam nie służy.