Wojny

Przez całe nasze dzieje prowadziliśmy wojny. Niemal równie długo ludzie analizowali i badali przyczyny wojen i konfliktów. Od Tukidydesa do dzisiaj zapisaliśmy na ten temat setki tysięcy stron. Nie wynikło z tego nic. Nadal prowadzimy wojny, coraz bardziej wyniszczające, coraz bardziej totalne, coraz bliższe powszechnej zagładzie. Nadal uczeni intensywnie mozolą się nad coraz bardziej skutecznymi wynalazkami służącymi do zabijania. Nadal inteligentni analitycy i specjaliści tworzą nowe modele strategiczne, coraz bardziej wymyślne i coraz bardziej precyzyjne. I nadal intelektualiści, muzycy, artyści, pisarze, poeci i rzemieślnicy zmuszeni są do tego, by przebrać się w jakiś mundur, wziąć w ręce karabin i zabijać się nawzajem. I nadal na ich czele stoją, tak samo jak przed wiekami, tępe i debilne mordy tzw. przywódców, jakichś tamerlanów, czingis-hanów, wilhelmów, bismarcków, hitlerów, leninów, stalinów, musolinich, putinów, mordy zwykłych rzezimieszków, złodziei, kaprali, zboczeńców, pospolitych bandytów i psychopatów, którzy bez usłużnej pomocy całych zastępów mądrych ludzi nauki, tudzież podwykonawców, jakimi jesteśmy my, mięso armatnie, nie potrafiliby nawet złożyć szafki z IKE-i. Czy można nas, jako gatunek, traktować poważnie?