John Stuart Mill uważał, że miarą miernocenia społeczeństwa czy cywilizacji jest fakt, iż za masy myślą nie prawdziwe elity, czyli arystokracja (uwaga: rządy arystokracji nie jest równoznaczne z rządami bogatych, arystokracja to rządy najlepszych, greckie słowo áristos znaczy najlepszy, a nie najbogatszy), lecz podobni im ludzie, mediocris. Jest to proces charakterystyczny dla demokracji. Polega on na tym, że najpierw miernota wyborców wyłania miernotę władzy, a potem ta druga upewnia tę pierwszą, że dokonała absolutnie najlepszego wyboru, obsadzając na właściwych stanowiskach właściwych ludzi. Fenomen miernotokracji nosi pewne cechy czarnych dziur. Miernotokracja, mianowicie, zapada się w sobie dokładnie tak samo jak czarna dziura. Z fizyki czarnych dziur wiemy, że jeśli jakieś ciało przekroczy tzw. horyzont zdarzeń, czyli – innymi słowy – zostanie uwięzione w czarnej dziurze, to od tego momentu nie sposób już o nim nic powiedzieć, bowiem przestaje mieć jakiekolwiek właściwości. Z miernotokracją jest identycznie. Przekraczając horyzont zdarzeń traci wszelkie właściwości.