Moja Grecja

Antyczne greckie miasta z ich ogołoconymi świątyniami i sanktuariami. Ambrakia. Po jej zdobyciu Rzymianie wywieźli 285 posągów z brązu i 230 marmurowych. Po pokonaniu Perseusza, króla Macedonii, Emiliusz Paulus zdobył tyle dzieł sztuki, że jego wjazd triumfalny w Rzymie trwał przez cały dzień. Jeszcze więcej zrabował Lucjusz Mummiusz w Koryncie, zrównując miasto z ziemią, a do Rzymu wywożąc setki posągów i obrazów. Wellejusz Paterkulus, autor „Historii rzymskiej”, zamieszcza w swoim dziele złośliwą anegdotę o Mummiuszu: „Mummiusz natomiast był tak nieokrzesanym prostakiem, że gdy po zdobyciu Koryntu ogłosił przetarg na przewóz do Italii posagów i obrazów wykonanych rękoma najwybitniejszych mistrzów kazał zapowiedzieć kontrahentom, że w wypadku zniszczenia dzieł będą zmuszeni na ich miejsce zwrócić nowe”.

Grecja to najbardziej i najczęściej ograbiane muzeum świata. Persowie, Rzymianie, Goci, Hunowie, Alamanowie, Frankowie, Alamanowie, Wandale, Herulowie, chrześcijanie, którzy niszczyli wszystko, co antyczne i następnie Turcy, którzy nie ustępowali im w nienawiści do wszystkiego, co greckie. Na początku XIX wieku Ateny były miastem ruin z kilkoma domami u stóp równie zrujnowanego Akropolu i nie liczyły więcej niż kilkuset mieszkańców, brudnych i wygłodzonych, którzy w niczym nie przypominali dumnych Greków z epoki Peryklesa.

Z Grecji nie ostało się nic, co można zwiedzać czy podziwiać – Akropol jest zabytkiem w takim samym sensie jak warszawska Starówka i mniej więcej równie „starym”. Tym, czego Grecji nikt nigdy nie zdołał ukraść jest tylko jej sceneria, bajeczny pejzaż wyśniony niegdyś przez bogów.

A jednak zawsze wybieram tę ograbioną Grecję. Wiem, to irracjonalne.  

Jak daleko od Akropolu

Przyjmuje się, że w czasach Sokratesa odległość od Akropolu do morza wynosiła ok. 4 – 5 km. Dziś od centrum Aten do wybrzeża to dystans prawie 10 kilometrów. Skąd ta różnica, skoro wiadomo, że linia brzegowa Zatoki Sarońskiej nie przesunęła się znacząco od czasów starożytnych? Phalerum lub Phaleron leżał około 5 km na południowy zachód od Akropolu, właśnie nad zatoką Sarońską, którą w tamtych czasach nazywano również  Zatoką Phalerum. Był to główny port Aten, zanim Temistokles od roku 491 r. p.n.e. rozbudował trzy skaliste naturalne porty przy cyplu Pireusu jako alternatywę. Legenda głosi, że Menesteusz wypłynął ze swoją flotą do Troi z Faleronu, podobnie jak Tezeusz, gdy udawał się na Kretę. Porty Faleron i Pireus leżały więc dokładnie w tym samym miejscu co dziś, a morze wcale nie cofnęło się aż o 6 km.

Wyjaśnieniem jest zmiana perspektywy. W starożytności liczono odległość od Akropolu do Faleronu, czyli 4 do 5 kilometrów, a dziś liczy się od centrum Aten do Pireusu – stąd 10 km. W rzeczywistości Ateny zawsze były blisko morza, chociaż w starożytności były jednak bardziej „lądowe”, bo od morza oddzielał je pas równiny, wypełniony obecnie przez zawiły labirynt dzielnic i domów, miasta Palaio Faliro, Kallithea i Neo Faliro, które są częścią aglomeracji ateńskiej. Zmieniły się więc jedynie granice miasta oraz sposób opisywania odległości.

Inteligencja bez rodowodu

Zygmunt Mineyko, „Z tajgi pod Akropol”: Przed opuszczeniem kraju w 1860 r. znajdując się w ciągłym stosunku z ludem podczas przygotowań do powstania w tejże samej okolicy, gdzie obecnie dokonała się straszna zbrodnia, liczyłem ja i inni współdziałacze ówcześni ze mną, że nie tylko chłopi tutejsi sympatyzować będą powstaniu, ale że czynny udział w nim wezmą. Dla tej racji byłem pewny, że niebezpieczeństwo mnie nie zagraża i że zbrodnia, gwałcąca jednocześnie przepisy nienaruszalne gościnności, jest niemożliwa.”

Zbrodnia” o której mowa powyżej to zdrada. Mineyko został podstępem schwytany przez polskich chłopów ze wsi Rosoliszki i za kilka rubli nagrody wydany carskim oprawcom. Opisuje tę scenę z oburzeniem i niedowierzaniem. Nadzieje powstańców, w tym i jego, nie sprawdziły się. Chłopi nie wzięli czynnego udziału w tym „narodowym” zrywie. Nie wzięli udziału ani w tym, ani w poprzednich. Wszystkie polskie powstania okupione były głównie krwią szlachty. Tysiące poległych w walce, tysiące rozstrzelanych i powieszonych, dziesiątki tysięcy zesłanych na Syberię, inni wcieleni do rosyjskich batalionów karnych. Pozbywaliśmy się naszych najlepszych, najzdolniejszych i najwierniejszych w zaskakująco równych interwałach – przez powstanie kościuszkowskie, epokę napoleońską, powstanie listopadowe, aż po powstanie styczniowe. Eksterminacja polskiej inteligencji trwała przez cały XIX wiek – potem przyszły pierwsza i druga wojna światowa, z listami proskrypcyjnymi starannie i skrupulatnie przygotowanymi przez Niemców i Rosjan, które dopełniły dzieła zniszczenia. Inteligencja przestała istnieć. Bolesne tego skutki odczuwamy do dzisiaj. Współczesna polska inteligencja nie ma rodowodu.

Zygmunt Mineyko jest powstańcem styczniowym, ale trzydzieści lat wcześniej, w powstaniu listopadowym, chłopi także nie brali udziału. To prawda, że nie bardzo mieli o co walczyć, a pojęcie ojczyzny w takim sensie jak rozumiemy je dzisiaj, było im absolutnie obce. Ojczyznę stanowiła co wyżej ojcowizna, a ta nie rozciągała się przecież dalej niż poza miedzę. Owszem, w powstaniu styczniowym pojawiają się już oddziały chłopskie, ale i tym razem nie tyle może, aby walczyć o ojczyznę, co zwabieni obietnicą Rządu Narodowego o uwłaszczeniu. Problem polegał jednak na tym, że powstańcze obietnice przedstawiały się jako dość mgliste i odległe, a taka sama propozycja ze strony Rosjan była już konkretna i ostatecznie to ona przesądziła sprawę. Jak wiadomo, koszula jest bliższa ciału, chłopi dostali, czego chcieli, szybko wycofali się z walki, bez większych skrupułów oddając powstańców w łapy Rosjan za parę kopiejek. I to właśnie spotkało Mineykę. Tudzież setki innych powstańców.

Poliorketes

Demetriusz Poliorketes to nie tylko zdolny dowódca wczesnej epoki hellenistycznej, ale i niepoprawny bon vivant.  Zimę roku 304/3 spędził w zdobytych nieco wcześniej Atenach, gdzie zasypywano go pochlebstwami i honorami. Na mieszkanie Ateńczycy przyznali mu iście niebiańską siedzibę – opistodom Partenonu na Akropolu. Opistodom to kwadratowa sala z czteroma jońskimi kolumnami, którą początkowo nazywano Partenonem, a od drugiego wieku naszej ery zaczęto tak określać całą świątynię. Demetriusz, który Atenę często nazywał swoją starszą siostrą, nie zważając na bluźnierczość tego gestu, wprowadził się tam nader chętnie ze swoimi kochankami obojga płci. Z jego kochanek największy wpływ na niego zyskała fletnistka o imieniu Lamia, zdobycz wojenna w bitwie pod Salaminą cypryjską. Na życzenie Demetriusza czczono ją w Atenach jako Afrodytę, a on obdarowywał ją jak boginię. Pewnego razu zażądał od Ateńczyków 250 talentów. Sumę tę, niewyobrażalnie wielką, ściągnięto od obywateli z całą bezwzględnością, a Demetriusz beztrosko podarował ją Lamii. Prezent był zawrotny, bowiem – jak zapewne wiesz – 1 talent, czyli 26,12 kg srebra, to 60 min, 6000 drachm i ostatecznie 36 000 oboli, a w tamtym czasie w Atenach uważano, że obywatel i jego rodzina do w miarę wygodnego życia potrzebują 3 oboli, czyli pół drachmy dziennie, a więc rocznie około 180 drachm. Jeżeli kogoś dziwi w powyższym wyliczeniu powtarzająca się cyfra 6: grecki system monetarny był oparty na systemie szóstkowym, to znaczy, że monety dzieliły się przez 6, a nie przez 10, jak znany nam system. Jakkolwiek by to jednak nie liczyć, prezent był boski, ale niewielu zdołało prześcignąć władców tej frenetycznej epoki zarówno w hojności, jak i w okrucieństwie.  

Ateny raz jeszcze

W pewnym antykwariacie na Monastyraki oglądałem rycinę przedstawiającą Ateny w latach 1860-62. Był to widok z Filopappos. Resztki Akropolu, pozbawione drzew, gołe rumowisko, u podnoża kilka domów, w oddali masyw gór. Nic więcej. Ateny. Jedno z najstarszych miast w Europie, miejsce narodzin demokracji, filozofii, poezji, igrzysk olimpijskich, historiografii, geometrii i matematyki, dramatu i komedii. Patrzyłem na tę rycinę i nie mogłem tego, co przedstawiała, skojarzyć z Atenami. Chciałem ją kupić, lecz mimowolnie wybrałem inną rycinę. Wybrałem taką, która była być może kłamliwa, ale bliższa moim wyobrażeniom o Atenach. Wybrałem zmyślenie.

W Atenach zachowało się najstarsze drzewo oliwne Attyki i może jedno z najstarszych na świecie. Ma ponad 2500 lat i znajduje się w Agioi Anargiroi, około 6 kilometrów od centrum Aten.

Pod Atenami płyną rzeki. Przy większych opadach deszczu wody tych rzek wzbierają i, nie mając innego ujścia, wylewają się na ulice. Te podziemne zbiorniki powodują też dużą wilgoć w miejscach pod którymi przepływają. Mój nos wyczuwał to zwłaszcza w Monastyraki.

Lawrance Durrell mieszkał w Atenach przy Anagnastopolou, u stóp Lycabettus.

W Atenach nie ma niebotycznych wieżowców, które przysłaniają pejzaż. Ateny mają niską zabudowę. Z Akropolu czy wzgórza Filopappos doskonale widać Pireus i morze. Powodem jest prawo nieograniczonego widoku na Akropol – wysokość budowli nie może przekraczać 27 metrów, poza nielicznymi wyjątkami.

Za Akropolem znajdował w dawnych czasach barathron – rozpadlina albo dół do którego strącano skazanych na śmierć przestępców. Ich ciałami żywiły się padlinożerne ptaki i zwierzęta.

Światowa Organizacja Zdrowia utrzymuje, że Ateny to jedno z najgłośniejszych miast nie tylko w Europie, ale na całym świecie. Idąc którąś z ruchliwych ulic, jak choćby Siggrou, nie da się rozmawiać nie krzycząc. Co niewiele pomaga.

Wszystkie ścieki z Aten trafiają prosto do Zatoki Sarońskiej. Tak, właśnie tam, tam gdzie znajduje się słynna Riviera Ateńska.

Ateny

Ateny to szczelnie zabudowana równina, rozciągająca się między Zatoką Sarońską a wzgórzami Egaleo, od południowego zachodu, Parnita, od strony zachodu i północnego zachodu, Hymet, od wschodu i Pentelejkon, od północy. Czteromilionowa aglomeracja, stolica Grecji od 1834 roku. To wtedy król Otton Bawarski przeniósł stolicę z Nafplio na Peloponezie do Aten – Ateny liczyły wówczas trzysta domów i dwa tysiące mieszkańców. Nie bądźcie zdziwieni, gdy podczas spaceru pod Akropolem, w dzielnicy Plaka, natraficie na najstarszy dom w Atenach. Nie bądźcie zdziwieni, że pochodzi on z XVIII wieku. Nie ma w Atenach budynku, który byłby starszy niż ten dom. W Atenach nie ma zabytków. Nawet Akropol nie jest zabytkiem.