Europejskie Jonestown

W ostatnich dniach grudnia zeszłego roku pisałem na tym blogu, we wpisie Dobra, cicha metoda, o zjawisku podmiany populacji. Dzisiaj czytam w wiadomościach, że Parlament Europejski chce, by kraje EU dobrowolnie wpłacały na fundusz, który sfinansuje aborcje kobietom, które przyjadą z krajów, gdzie aborcja jest zakazana, do krajów, gdzie jest legalna. Z jednej strony mamy więc hiobowe w tonie raporty o zastraszającym niżu demograficznym w Europie, który prowadzi do starzenia się społeczeństw, depopulacji, problemów z rynkiem pracy, załamania systemu opieki zdrowotnej i systemu emerytalnego, a nawet zamykania szkół i uczelni, a z drugiej tworzy się fundusz, który ma przyczynić się do jeszcze większego zaostrzenia tej tendencji. Jednocześnie szeroko i bezmyślnie otwiera się europejskie granice, przyjmując wszystko, co tylko posiada kończyny dolne i jest w stanie poruszać się za ich pomocą – przy czym osobnikom tym oferuje się pełne utrzymanie i nie stawia się żadnych wymagań. Czy jest w tym jakaś logika? 

Niestety, sądzę, że jest. I wyraża się prostą alternatywą: albo w myśleniu współczesnych Europejczyków nastąpił całkowity zanik umiejętności postrzegania związku między przyczyną a skutkiem albo jest to świadoma i zbrodnicza działalność, która ma w konsekwencji spowodować podmianę europejskiej populacji. Pierwszy człon tej alternatywy, choć nie całkiem nieprawdopodobny, co można poprzeć dziesiątkami przykładów, wciąż jeszcze nie przybrał jednak znamion ogólnej atrofii, drugi natomiast wydaje się być więcej niż prawdopodobny. Jesteśmy więc być może świadkami czegoś, co można porównać do zbiorowego samobójstwa w Jonestown – tyle że w niewyobrażalnie większej skali i rozpisanej na dziesiątki lat.

Niemiecka Europa

Zastanawiałem się ostatnio z jakiegoż to ważnego powodu nowy, wodewilowy król angielski, czyli Karol III, ten od infantylnej księżniczki Diany, w pierwszą swoją podróż zagraniczną wybrał się do Niemiec. Wydawało mi się to co najmniej dziwne, ale to tylko i wyłącznie z powodu mojej ignorancji w kwestiach dynastycznych. Karol III pojechał w odwiedziny do kraju swoich przodków.

Monarchiczna Europa jest germańska – od dawien dawna i w zasadzie bez wyjątku. Europa Parlamentarna, pieszczotliwie i dla niepoznaki zwana EU, też staje się już niemiecka, ale tymczasem jeszcze woli, z różnych powodów, by nie nazywano jej po imieniu. Przyjrzyjmy się tej królewsko-germańskiej Europie.

W Anglii mamy więc Windsorów, co brzmi bardzo imperialnie i angielsko, ale jest to tylko przechrzczona, niemiecka dynasta Wettynów, rodem z dzisiejszej Saksonii-Anhaltu. Ta sama, która panowała w Miśni, Saksonii oraz księstwach Turyngii i której przedstawiciele zasiadali także jako elektorowie na tronie w Warszawie – mam na myśli Augusta II Mocnego, Augusta III Sasa oraz Fryderyka Augusta, jako księcia warszawskiego. Jeden z Wettynów, Albert, ożenił się z brytyjską królową Wiktorią, a ponieważ ich nazwisko kojarzyło się Brytyjczykom z III Rzeszą, zmieniono je na angielsko brzmiące Windsor. Nie łudźmy się jednak. To tylko nazwy. Nawet niedawno zmarły książę Filip, małżonek angielskiej królowej Elżbiety II, miał właściwe, czyli germańskie korzenie. Był on synem Alicji Battenberg, córki księcia Ludwika Battenberga i księżniczki Heskiej, prawnuczki królowej angielskiej Wiktorii, która była żoną – zgadnijcie kogo? Ależ oczywiście, żoną księcia Alberta z Saksoni—Coburga-Gothy. Co za niesłychany zbieg okoliczności, czyż nie?Boczną linią dzisiejszych Windsorów, a raczej Wettynów, jest rodzina Koburgów, znana jako dynastia sasko-koburska. Koburgowie rządzili w Wielkiej Brytanii, Belgii, Bułgarii, a nawet w Portugalii (choć pod nazwiskiem poprzedniej dynastii – Braganca). Karol III wybrał się więc w odwiedziny do krewnych.

Belgią także włada niemiecka dynastia, dynastia Sachsen-Coburg-Gotha. Ich poprzednikami na belgijskim tronie była wspomniana wyżej dynastia Wettinów.

W Danii panuje miłościwie Małgorzata II, pochodząca z innej, znanej niemieckiej dynastii, dynastii Glückburgów, bocznej linii Oldenburgów, księstwa Holsztynu, przedstawicielem której był również Filip Mountbatten, małżonek angielskiej królowej Elżbiety II. 

W Norwegii mamy zacnego podobno Haralda V, oczywiście z dynastii Glückburgów, bocznej linii Oldenburgów. 

Na tronie Hiszpanii zasiada francuska, co prawda, dynastia Burbonów, ale i tutaj nie mogło zabraknąć niemieckich akcentów. Juan Carlos I Burbon ożenił się bowiem z księżniczką Zofią, która jest córką Pawła I, byłego króla Grecji, przedstawiciela słynnej niemieckiej familii Glückburgów.  

W Szwecji zajmuje tron niby francuska i plebejska dynastia Bernadotte, solidnie jednak spokrewniona z rodziną Coburg przez księżniczkę Sybillę Coburg, która poślubiła Gustava VI Adolfa, a obecny król, wierny tradycji, także wybrał za żonę Niemkę, Sylwię Sommerlath. Sylwia jest córką Walthera Sommerlatha, członka NSDAP, przedsiębiorcy niemieckiego robiącego w czasie II wojny światowej interesy na odbieraniu mienia Żydom, i jego brazylijskiej żony Alice Soares de Toledo.

W Holandii panuje pochodząca z Niemiec dynastia Nassau – wywodząca się od Walrama I, hrabiego Laurenburga, którego tytuł hrabiego Nassau nawiązuje do rodowej siedziby jego przodków, czyli zamku Nassau nad rzeką Lahn. 

I tak oto wygląda nasza skonsolidowana rodzinna Europa z zacnymi germańskimi królami na wszystkich europejskich tronach.  

Europejska solidarność

Europejska solidarność w kwestii sankcji wobec Rosji? Niemcy, Francja, Hiszpania, Włochy i Belgia domagają się, aby na szczeblu krajowym była możliwość odmrożenia zamrożonych aktywów osób z list sankcyjnych, jeżeli te osoby mają udziały w branży rolniczej, czyli proponują wykreślenie z list sankcyjnych ponad 1,5 tys. osób i podmiotów, oligarchów i zbrodniarzy. Część krajów zaprotestowała przeciwko tej jawnej zdradzie, ale Grecja, Szwecja i Węgry jednoznacznie stoją po stronie sowieckich bandytów. Z listy objętych sankcjami surowców energetycznych, na prośbę Grecji, wykreślony został sprężony gaz ziemny, gaz powstający w procesie przetwórstwa ropy naftowej, który odpowiada on za jedną czwartą wolumenu gazu, który jest objęty zakazem importu z Rosji. Węgrzy wnieśli na ostatnim unijnym spotkaniu o wykreślenie z listy sankcyjnej trzech członków rosyjskiego rządu, w tym ministra energii Rosji. Tradycyjnie dwulicowa Szwecja, powołując się na konieczność ochrony wolności mediów (sic!), jakby w Szwecji istniała jakakolwiek wolność mediów, wykreśliła z listy sankcyjnej Federalną Służbę ds. Nadzoru w Sferze Łączności, Technologii Informacyjnych i Komunikacji Masowej, tzw. Roskomnadzor. Żeby wszystko było jasne – jest to rosyjski federalny organ wykonawczy odpowiedzialny za monitorowanie, kontrolowanie i … uwaga, cenzurowanie rosyjskich środków masowego przekazu. „Ukraińska Prawda” ujawniła dziś, że wielu osób z rosyjskich elit oficjalnie pomieszkuje w Wiedniu, w żywe oczy kpiąc z zachodnich sankcji. Wśród spacerowiczów po wiedeńskich ulicach, w obstawie goryli, jest między innymi Wiktor Zubkow, były premier Rosji, a na otwarcie sezonu w mediolańskiej La Scali wystawiono dzieło Musorgskiego „Borys Godunow” z Ildarem Abdrazakovem w roli głównej, odznaczonym przez Putina tytułem „Czczony Artysta Federacji Rosyjskiej”. Europejska solidarność umacnia się z dnia na dzień.

Wesele w Suzie

W roku 324 p.n.e. odbyło się w Suzie zbiorowe wesele ukoronowane ucztą, która trwała pięć dni –  to Aleksander Macedoński wymusił na swoich hetairoi, czyli towarzyszach, poślubienie perskich arystokratek. Sam dał przykład poślubiając, jak przystało na króla, aż dwie córki królów perskich – Parysatis II, córkę Artakserksesa III i Statejrę II, córkę Dariusza III. Jego najbliższy przyjaciel, Hefajstion, ożenił się z Drypetis, młodszą siostrą Statejry II, stając się tym samym szwagrem macedońskiego władcy. Żoną Kraterosa została Amastris, córka Oksartesa, brata Dariusza III. Ptolemeusz, przyszły władca Egiptu, poślubił Artakame, córkę Artabazosa, satrapy Frygii. Eumenes z Kardii dostał kolejną córkę Artabazosa, Artonis. Seleukos, już wkrótce twórca dynastii Seleukidów, poślubił Apame, córkę buntownika z Baktrii, Spitamenesa. Osiemdziesięciu innych, mniej znacznych towarzyszy, także stanęło na ślubnym kobiercu żeniąc się z córkami wybitnych Persów i Medów. Aleksander opłacił pannom młodym posag, a ponadto kazał sporządzić listę tych wszystkich, którzy wcześniej związali się z Azjatkami. Było ich, jak zapewnia Flawiusz Arrian, ponad dziesięć tysięcy. Wszyscy otrzymali hojne prezenty weselne.

Aleksander, dążąc do stworzenia euroazjatyckiej federacji, pierwszego w dziejach EU, był zapewne prekursorem inżynierii społecznej na taką skalę. Utopia ta miała jednak krótki termin ważności. Po śmierci Aleksandra prawie wszyscy Grecy i Macedończycy oddalili swoje azjatyckie żony. Nie uczynił tego Seleukos. Jego małżeństwo z Apame przetrwało całe życie, chociaż w roku 300 p.n.e. poślubił Stratonikę, córkę Demetriusza Poliorketesa. Drugim przykładem takiego trwałego małżeństwa był związek Eumenesa i Artonis. Pozostali „najwierniejsi z wiernych” Aleksandra bez skrupułów wycofali się z tych małżeńskich transakcji. Azjatyckie żony przeszkadzały im w poślubieniu Greczynek, które nigdy nie zaakceptowały poligamii, a dla Greka czy Macedończyka prawdziwą żoną mogła być tylko rodaczka. Idea Aleksandra umarła razem z nim, nie kontynuował jej żaden z jego diadochów.

Choroba autoimmunologiczna

N. H. Lents w pracy „Człowiek i błędy ewolucji” pisze, że choroby autoimmunologiczne są skutkiem pomylenia tożsamości. Mechanizm jest prosty. Układ odpornościowy jakiejś osoby po prostu „zapomina” (lub nigdy się nie nauczył), że jakieś białko czy komórka organizmu należy do niej, a nie do agresora. Skoro nie rozpoznaje własnych komórek, atakuje je z tym większym zapałem, a w wyniku tego „dochodzi do tragicznego w skutkach ostrzału własnych pozycji”.

W dzisiejszej Europie identyczny proces odbywa się także na poziomie kultury. Jest to niemal ta sama autoimmunologiczna choroba. Brak kulturowej tożsamości powoduje, że z zapałem atakujemy samych siebie i własną kulturę. Zapominamy, a raczej nikt nas już nie uczy, kim jesteśmy i skąd przychodzimy. Dziś to kulturowe stwardnienie rozsiane anektuje coraz większe obszary Europy. Pod czujnym patronatem EU.