Proust

Dopiero teraz, po tylu latach i tylu spotkaniach z nim, zauważam, że Proust był kobietą, bowiem tylko kobieta mogła stworzyć „W poszukiwaniu straconego czasu” – to mistrzowskie szydełkowanie, ten misterny haft. To jest niewiarygodnie kunsztownie „wydziergane”. Mógł to napisać tylko ktoś dla kogo rzeczywistość jest molekularna. W porównaniu z nim Wirginia Wolf jest Hemingwayem.

Imponderabilia

Australijskie termity kompasowe budują wieżowce ustawione zawsze na linii północ-południe. Dzięki temu mogą one służyć za kompas tym, którzy zagubili w buszu drogę. Ich budowle są wieżowcami w pełnym tego słowa znaczeniu. Gdyby wyobrazić sobie te termity wielkości człowieka, to ich najwyższe termitiery sięgałyby na wysokość około półtora kilometra.

Ekolodzy ustalają listę lektur. Zabrania się czytania Hemingwaya, tego piewcy przemocy wobec zwierząt, Londona, zapewne z tych samych powodów, Melville’a, bo morderca wielorybów, Turgieniewa, niepoprawne politycznie „Zapiski myśliwego, itd. Typowy przykład ekologicznego dualizmu – strach przed śmiercią w konwulsyjnym uścisku z lękiem przed zwykłymi radościami życia.

Gdy widzisz coś, co rozpoznajesz jako kolor czerwony, znaczy, że w tej chwili na komórki wzrokowe twojej siatkówki pada 385 bilionów drgań świetlnych na sekundę. Pomyśl, co by było, gdybyś musiał liczyć te drgania, by odgadnąć  kolor.

Kilka epilogów

Ramon Novarro. Aktor pochodzący z Meksyku, główny konkurent Valentino, ale i jego dobry znajomy.  Zdeklarowany homoseksualista. Wiedząc o tym, Valentino podarował mu wielki, sztuczny penis, który w przyszłości stał się narzędziem zbrodni. Pod koniec lat 60., niemal 70-letni gwiazdor zaprosił do domu niejakich braci Ferguson. Chciał, aby uprawiali z nim seks. Plany braci Ferguson były jednak inne: pobili Navarro sztucznym penisem, którego aktor otrzymał 40 wcześniej od Rudolfa, i zaczęli przetrząsać dom w poszukiwaniu pieniędzy. W wskutek pobicia Ramon zmarł – zakrztusił się własną krwią,  Fergusonowie zbiegli, zabierając ze sobą jedynie 20 dolarów.

Sherwood Anderson. Najbardziej znaną książką tego amerykańskiego pisarza jest zbiór opowiadań „Miasteczko Winesburg”. Anderson był wielkim entuzjastą twórczości Hemingwaya, wiele też podróżował. Śmierć dopadła go właśnie w trakcie jednej z jego wypraw: podczas picia martini w Panamie, Sherwoodowi wpadła do gardła wykałaczka, na którą nadziana była oliwka. Pisarz połknął ją, ale wykałaczka poważnie poraniła jego wnętrzności. Anderson zmarł na zapalenie otrzewnej.

Tennessee Williams.  Autor słynnego „Tramwaju zwanym pożądaniem” czy „Kotki na gorącym, blaszanym dachu”, laureat Nagrody Pulitzera. Koniec, jaki go spotkał, był dość niezwykły: Tennessee udławił się podczas aplikowania sobie kropli do oczu… nakrętką, którą trzymał w zębach! Miał 72 lata.

Aldous Huxley. Autor „Nowego wspaniałego świata” był entuzjastycznym zwolennikiem stosowania środków psychoaktywnych, prowadził nawet własne badania nad meskaliną i LSD. Owocem tych fascynacji psychotropami jest książka „Drzwi percepcji”. Obie wyżej wymienione substancje towarzyszyły Huxleyowi także w ostatnich momentach życia: odchodząc na raka krtani, twórca poprosił żonę o podanie mu dwóch dawek LSD, w sumie 200 mikrogramów. Umierający Aldous nie był już w stanie mówić, dlatego też swoją prośbę napisał na kartce.

Isadora Duncan. Twórczyni tańca współczesnego, skandalistka przełomu XIX i XX wieku. Szokowała ówczesną konserwatywną publiczność tańcząc boso, w obcisłym trykocie i z rozpuszczonymi włosami. Była bez wątpienia osobą niezwykłą i ekscentryczną i jej zgon także nie należał do pospolitych. Duncan udusił jej własny szal, który wkręcił się w koło wyścigowego kabrioletu Amilcar.

Olivia Goldsmith. W swojej debiutanckiej powieści „Zmowa pierwszych żon”, Goldsmith z bezlitosną złośliwością opisała postać kobiety (filmowe wcielenie Goldie Hawn), która nie może pogodzić się z upływem czasu. Pisarka zmarła 9 lat po wydaniu swojej książki. Przyczyną były… powikłania po operacji plastycznej.

Sofizmat

Niepalący odnoszą się dziś z pewną wyższością wobec palących. Wielu zdaje się posiadać poczucie moralnej przewagi nad palącymi, przewagi pochodzącej stąd, że oni przestali palić, a więc posiadają silną wolę, której ich zdaniem brakuje palaczom. W ostatnim okresie daje się zaobserwować jeszcze jedno zjawisko. Niepalący zaczynają również demonstrować coś w rodzaju poczucia intelektualnej przewagi nad palaczami. Palenie uznaje się już nie tylko za słabość, ale i głupotę. Powstał więc sofizmat: palenie jest głupotą, a więc ten, kto nie pali, jest mądry.

Może to być jednak pocieszeniem tylko dla głupców. Zdecydowana większość tych, którzy przestali palić, to ludzie, którzy nigdy nie zasmakowali w paleniu, a więc i decyzja o skończeniu z paleniem nie wymagała od nich nadzwyczajnych wysiłków. Nie potrzebowali żadnej silnej woli, by przestać palić. Prawdziwi palacze nigdy nie przestają palić. Silną wolę objawiają raczej ci, którzy mimo represji i różnych nacisków nie wyrzekają się Madame Nikotyny. Kto nie pali, ten mądry ..? Palił Einstein, Musil, Lowry, Hemingway, Miller, Picasso, Ortega y Gasset, Durrell, Modigiliani, tysiące wybitnych twórców i naukowców – w dziejach naszej kultury mielibyśmy więc ogromne ilości szalenie mądrych głupców.