Pannonica jest nieprawdziwa. Pannonica jest literacka. Pasuje do jakiegoś romansu, ale całkiem nie pasuje do życia. W życiu takie rzeczy się nie zdarzają. Takie rzeczy zdarzają się jedynie w literaturze, i to najczęściej w kiepskiej. Pannonica jest postacią jakby wyjętą z kiepskiej literatury, ale jest postacią prawdziwą i fascynującą.
Urodziła się w Londynie, w rodzinie, której dewizą było, iż szanujący się człowiek ma prawo zaistnieć w papierach tylko dwa razy w ciągu swego życia – przychodząc na świat oraz odchodząc z niego. Dzieciństwo i młodość spędziła wśród osób, które zaśmiecają obecnie opracowania historyczne. Obiad w towarzystwie mięczakowatego króla Edwarda, popołudniowa herbata z Winstonem Churchillem, jeśli jazda samochodem to tylko Bentleyem lub Rolls-royce’em, gdy wychodziła na zakupy towarzyszył jej służący – nosił należącą do jej rodziny książeczkę czekową. Kiedy w 1913 r. przyszła na świat, jej ród miał już olbrzymie wpływy w większości krajów Europy Zachodniej, dysponował własnymi terenami łowieckimi i prywatnymi liniami kolejowymi, a przywódcy państw pytali ich o opinię przed podjęciem ważnych strategicznie decyzji. Jej ojcem był Charles Rothschild, bankier, z zamiłowania entomolog, matką Rozsika von Wertheimstein, zwana „Węgierską Różą” (mistrzyni tenisa, pierwsza kobieta, która serwowała znad głowy). W roku 1935 na palcu Panoniki pojawiła się złota obrączka. Jej wybrankiem został owdowiały baron Jules de Koenigswarter – Żyd pochodzenia francuskiego, inżynier i bankier. Prawdopodobnie nie łączyło ich nic więcej poza wspólnym zafascynowanie lotnictwem – nawet poznali się na lotnisku Le Touquet we Francji. Baron nie interesował się ani muzyką ani sztuką, natomiast ponad wszystko cenił sobie punktualność, toteż związek z notoryczną spóźnialską od początku wystawiony był na ciężką próbę.
Mimo tego Pannonica urodziła piątkę dzieci i z mężem rozstała się dopiero w 1951 roku. Po separacji, wydziedziczona z tego powodu przez rodzinę, wyprowadziła się do Nowego Yorku i zamieszkała w Hotelu Stanhope przy Fifth Avenue, wynajmując tam apartament. Porzuciła dzieci dla trzystu kotów, konwenanse dla pasji, wytworny świat i towarzystwo koronowanych głów dla jazzowych muzyków, utalentowanych outsiderów. I była jedyną białą w tym klubie. Muzycy odwdzięczali jej się tym, co potrafili najlepiej. Na jej cześć Horace Silver skomponował „Nica’s Dream”, Kenny Dorham – „Tonica”, a Barry Harris – „Inca and Nicaragua”. To tylko trzy z 24 utworów, zadedykowanych tej dość niezwykłej arystokratce, białej damie nowojorskiej bohemy i czarnej owcy rodu Rothschildów.
W latach piędziesiątych sam widok białej kobiety z czarnym mężczyzną wywoływał skandal. Nica tymczasem ostentacyjnie woziła Milesa Davisa po Piątej Alei, gościła w hotelu Stanhope czarnych muzyków i Dizzy Gillespie, Ornette Coleman czy John Coltrane znajdowali tam schronienie o każdej porze. Gospodyni opłacała ich pobyt, wykupywała oddane w zastaw instrumenty, robiła zakupy, woziła na koncerty. W 1955 r. w jej apartamencie doszło jednak do tragedii. Bez grosza przy duszy, wyniszczony alkoholem i narkotykami, saksofonista Charlie Parker zmarł na kanapie w jej salonie. Baronowa jazzu natychmiast trafiła na czołówki gazet. Całkiem wbrew mottu rodziny. „Bird (pseudonim Parkera ) w alkowie baronowej”, „Król jazzu umiera w mieszkaniu dziedziczki” – prasowe nagłówki musiały kosztować Rothschildów sporo nerwów. Jules zażądał od Niki formalnego rozwodu, zaś dyrekcja Stanhope natychmiastowego opuszczenia hotelu.
W roku 1958 Monk namówił Pannonikę do kupna dwupiętrowej willi w New Jersey przy 63 Kingswood Road i Weehawken, zbudowanej dla reżysera Josefa von Sternberg z zapierającym dech widokiem na Manhattan. „Zdawała sobie sprawę, że jazz potrzebuje pomocy. A szczególnie, że to my jej potrzebujemy” – mówił o niej Sonny Rollins. – Z baronową mogliśmy wchodzić do zakazanych dla nas miejsc i czuć się jak ludzie. Była niezwykle odważną kobietą”.
Nie ominęła jej i krytyka. Krążyły plotki, że kupowała muzykom narkotyki. Wytykano, że porzuciła rodzinę, ale nikt nie odmawiał jej oddania Theloniousowi. Ataki krytyków, uzależnienie i pogłębiające się tendencje schizofreniczne zmusiły go do wycofania się ze sceny. Nie występował w ostatnich latach życia, nie grał, spędzając większość czasu w łóżku, otoczony książkami, gazetami i płytami. Zmarł w domu Pannoniki w 1982 r.
Ona odeszła 6 lat później, podczas operacji serca. Miała 75 lat. Jej zbiór ok. 300 unikatowych wywiadów „Les Musiciens de jazz et leur trois voeux” wydano prawie dwadzieścia lat po jej śmierci. Książka – w której Wes Montgomery marzy, że na świecie znikła dyskryminacja, a Miles Davis wyznaje, że chciałby być biały – stała się świadectwem epoki. Sama Pannonica swoje najbardziej osobiste życzenie wypowiedziała podobno tuż po śmierci Monka: „Chcę, aby moje prochy rozsypano nad rzeką Hudson – wieczorem, około północy. Tak, powiedziałam »około północy« i myślę, że wszyscy wiecie dlaczego”.
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.