Akt seksualny

Akt seksualny. Smutek i wyczerpanie, które pojawiają się po nim. Żadne inne z naszych doznań nie jest tak bliskie śmierci. W akcie seksualnym wypala się wszystko, co jest w nas nadmiarem i nic dziwnego, że pojawia się potem wrażenie czegoś nieodwracalnego, uczucie utraty i pustki. Czujemy się jak ktoś, kto dotarł do granic życia, kto przeżył wszystko, co można przeżyć, zwykłe gesty i dążenia tracą sens – jak po skoku w nicość, w niebyt. Nie możesz przeżyć niczego więcej, bo już to przeżyłeś. Logicznym następstwem każdego aktu seksualnego powinna więc być śmierć. Może dlatego tak chętnie pogrążamy się potem we śnie …

Moje życie

… choć mam pewność, że jestem absolutnie niczym, to jednak czuję, że moje istnienie jest jedynym rzeczywistym istnieniem i dramaty mego życia, choć nijakie i banalne, ważniejsze są i bardziej rzeczywiste niż upadki królów i państw, niż wojny, epidemie i kataklizmy. Wiem, że fakt, iż żyję, cierpię, męczę się, doznaję rozczarowań i zawodów, nie ma żadnego znaczenia i że moja obecność tutaj, poza tym, że zakłóci i naruszy równie pozbawione znaczenia egzystencje kilku innych osób, podobnych mnie, też nie ma znaczenia i przejdzie niezauważona. Nie wiem więc, dlaczego żyję, nie wiem, co może usprawiedliwiać moje istnienie, ale dla mnie samego moje istnienie jest jedynym rzeczywistym istnieniem. Reszta to tylko sen.