Pan Narrans

Wciąż opowiadamy o sobie. Toczymy nieustanny monolog ze sobą i o sobie. Opowiadamy sobie o nas samych. Opowiadamy o sobie innym. Bohaterami wszystkich naszych opowieści jesteśmy niezmiennie my sami. Nawet wtedy, gdy pozornie opowiadamy o kimś innym. I nawet wtedy, gdy wspominamy. Nasze wspomnienia są plastyczne, zmieniamy je cały czas, za każdym razem coś dodając lub ujmując. Niekiedy też, nieświadomie i wcale nie tak rzadko, zapożyczamy pewne elementy z opowieści innych ludzi, czasem z książek lub filmów, lecz wciąż i wciąż opowiadamy o sobie. Jesteśmy Pan Narrans, małpą opowiadającą opowieści o sobie samej. Szczęśliwi ci, którzy lubią swoje opowieści o sobie.

Ferdynand A. Ossendowski

My, Europejczycy i Amerykanie, marzymy o Wschodzie, oni –  ludzie z krainy wschodzącego słońca – śnią o Zachodzie.

Włoski myśliciel G. Ferrero twierdzi, że my szukamy na Wschodzie resztek cywilizacji jakościowej, czyli duchowego pierwiastka w bytowaniu i rozwoju ludzkości …  My – ludzie, znużeni szalonym wyścigiem kultury materialnej, my – niemal już automaty na kółkach, kołach i skrzydłach, my – ślepcy, otoczeni mrokiem nędzy duchowej.

A czegóż szukają Azjaci na Zachodzie? Dążą do cywilizacji kwantytatywnej, ilościowej, ponieważ znużyła ich i w otchłań rozpaczy rzuciła nędza bytu, nędza, o której wyobrażenia nawet mieć nie mogą najnędzniejsi z nędzarzy Europy i Ameryki; szukają oni nowych motorów, by poruszyły z posad życie od wieków zamarłe w bezwładzie i gnuśności, tego dziedzictwa sławnej kwalifikatywnej cywilizacji Wschodu.

Doprawdy, warto poddać rewizji te wszystkie objawy orientomanii. Poza snobizmem tai się w niej jakieś tragikomiczne nieporozumienie.

Cytat pochodzi z książki F. Ossendowskiego „Gasnące ognie: podróż po Palestynie, Syrji, Mezopotamji”, wydanej w 1931 roku.