Bez namysłu akceptujemy przekonanie, że w przypadku spraw kryminalnych czy cywilnych najlepszym sposobem wyłuskania prawdy jest pojedynek słowny między rzecznikami oskarżenia i obrony. Sędziemu i ławnikom przeznaczamy rolę arbitrów w tym pojedynku. Mało kto jest świadom tego, że w tym kontekście określenie „dobry prawnik” jest oceną głównie estetyczną, a nie etyczną. Dobry prawnik to nie ten bowiem, dzięki któremu wygrywają słuszne sprawy, lecz ten, kto wygrywa sprawy niezależnie od tego, czy są słuszne czy nie i, nawiasem mówiąc, nic tak nie przysparza mu sławy jak sprawy pozornie beznadziejne, co zdarza się na ogół wtedy, gdy klient jest naprawdę winny. „Dobrym prawnikiem” jest więc ten, kto najskuteczniej przekonuje nas o „niewinności” winnego.