Ortega y Gasset: Ludzie głupi i przyziemni sądzą, że postęp ludzkości polega na stałym gromadzeniu coraz to większej liczby rzeczy i idei. Otóż nie: prawdziwy postęp to rosnąca intensywność w postrzeganiu jakiegoś pół tuzina pierwotnych tajemnic, które w pomroce dziejów pulsują na kształt odwiecznie bijących serc. Każdą epokę charakteryzuje szczególna wrażliwość wobec któregoś z tych wielkich problemów, inne pozostają jak gdyby w zapomnieniu lub też zaledwie muśnięte.
Dzień: 2017-03-13
Hammurabi
Wmówiono nam, że protestując przeciwko karze śmierci manifestujemy nasz szacunek dla życia. To nieporozumienie. Wyrazem prawdziwego szacunku dla życia byłaby taka postawa w której każda zbrodnia, każde morderstwo byłyby jednoznacznie potępione, bezlitośnie i przykładnie ukarane, a morderca nie miałby żadnych złudzeń co do losu, jaki go czeka. Nie widzę powodu, by pogardzać Hammurabim – nie wymyśliliśmy żadnego mądrzejszego rozwiązania jak dotąd.
Wszystkie dyskusje o zasadności stosowania kary śmierci zajmują się wyłącznie „biednym przestępcą”, całkowicie pomijając prawa ofiary. W niektórych krajach (jak choćby Szwecja) doszło już do tego, że współczuje się mordercy i rości się pretensje (na razie jeszcze ciche) do ofiary, że bezmyślnie pojawiła się na jego drodze. Pewnie dojdziemy do punktu w którym rodzina takiej „lekkomyślnej” ofiary będzie płacić mordercy odszkodowanie za wszystkie przykrości związane z aktem morderstwa. W Skandynawii tymczasem płaci państwo, czyli my wszyscy.
Dwie myśli Singera
Dwie myśli z wywiadu R. Burgina z I.B. Singerem:
Instynktownie wierzę, że ciało i dusza są wzajemnie powiązane, bardziej niż mogą to wykazać eksperymenty. Kiedy człowiek poddaje się, ciało też się poddaje. Serce, żołądek i organa płciowe zaczynają się poddawać.
I odpowiedź na pytanie o mizantropię:
Polega ona na niewymaganiu niczego od innych ludzi, nawet od przyjaciół – ani pieniędzy, ani zaszczytów ani uznania. W epocie, kiedy wszyscy żebrzą, nie tylko biedacy, ale i ludzie potężni: głosuj na mnie, kup moje wyroby, popieraj moją organizację, kochaj mnie, chwal mnie, wybacz mi moje zbrodnie – ideałem jest powstrzymanie się od tej żebraniny. Żebrak często nosi w torbie nóż. Nie wyciągam ręki po żadne łaski. Nie proszę o miłość, jeśli ona sama do mnie nie przychodzi.
Zgniłe jabłka
Tadeusz Konwicki „Wschody i zachody księżyca”: Bo tu chciałbym opowiedzieć o wuju Ludwika, poważnym przedwojennym byznesmenie starozakonnym. Otóż ten wuj, jako człowiek zapobiegliwy, kupował jabłka dla całej rodziny na cały rok, aż do następnego urodzaju. W wolnym pomieszczeniu, na rozesłanej słomie, lokowano dorodne jabłka i pilnowano starannie zapasu przez długie miesiące zimowe. Oszczędny i gospodarny wuj podbierał do jedzenia tylko te jabłka, które zaczynały już gnić. I tym sposobem rodzina wuja Ludwika przez całe życie jadła tylko zgniłe jabłka.
Niektórzy ludzie w podobny sposób, „oszczędny i gospodarny”, traktują swoje życie. Nie pozwalają sobie na przyjemności, na wygodę, na radość, na przygodę, nie pozwalają sobie na to, by jeść soczyste, świeże jabłka, dopóki są świeże i soczyste, a oni mają jeszcze zdrowe, mocne zęby, a nie protezy, bowiem to wszystko, co w życiu najlepsze, ma nastąpić w jakimś mitycznym „kiedyś”, gdy już będzie ich stać na to … by żyć.
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.