Jaki szaleniec wpadł na pomysł, by przedstawiać Erosa jako uroczego i niewinnego aniołka?
Dzień: 2017-12-21
Ikonoklaści
Zaczynam wierzyć, że dawni ikonoklaści, z pasją i wściekłością niszczący ikony, być może przeczuwali wszechwładzę pozorów, być może rozumieli, że obrazy te niczego nie kryją, że nie są nawet obrazami powtarzającymi jakiś pierwotny model, lecz pustym, powielającym się znakiem bez jakiegokolwiek odpowiednika w rzeczywistości, że jest to cześć oddawana totalnej pustce. Nasz czas, wypełniony milionami pustych znaków i pozbawionych znaczenia obrazów, obrazów w żaden sposób nie nawiązujących do rzeczywistości, czeka na swoich ikonoklastów. Ciekawe, kim będą, jeżeli pojawią się pewnego dnia …
Ad astra
Chętnie spoglądamy w niebo, wierzymy nawet, że kiedyś polecimy do odległych gwiazd, ale tymczasem nawet stosunkowo krótki okres przybywania na orbicie nie odbywa się bez szwanku dla naszego zdrowia fizycznego i psychicznego. A już najwyraźniej nie zostaliśmy zaprogramowani na uprawianie seksu w Kosmosie. Choćby banalna sprawa wydzielin. W stanie nieważkości ludzie pocą się bardziej niż na Ziemi, a podczas stosunku perspiracja jest jeszcze intensywniejsza. Na domiar złego pot, ślina i inne płyny fizjologiczne nie spływają po skórze, lecz szybują wokół kosmicznych kochanków. Kolejny problem to nieważkość ciał: bez grawitacji trudno jest choćby pocałować partnera i trzeba dokładać sporo starań, by nie odfrunął. Eksperci twierdzą także, że penis w stanie nieważkości z powodu obniżonego ciśnienia krwi będzie mniejszy niż na Ziemi. Poza tym na orbicie występuje coś w rodzaju kosmicznej odmiany choroby morskiej. Podobno wielu astronautów cierpi z jej powodu paskudne mdłości. Kochankowie orbitalni musieliby więc być bardzo powściągliwi w akrobacjach, by do otaczających ich płynów fizjologicznych nie dołączyły także obłoki wymiocin.
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.