Rozpoczynając podróż myślimy zazwyczaj o stacji docelowej i cała nasza podróż jest tym przesycona. Wszystko, co dzieje się między momentem jej rozpoczęcia i zakończeniem wydaje nam się drugorzędne, podporządkowane temu ostatecznemu celowi, jakim jest dotarcie do miejsca przeznaczenia. Jeśli nawet sama podróż jest ciekawa i zdarza się w niej wiele, nie przywiązujemy do tego wagi i ledwo raczymy to postrzegać. Zwykle nawet irytują nas te „zakłócenia” w podróży, odbieramy je jako przeszkody, bowiem ważny jest dla nas jedynie jej cel. Podobnie jest z życiem wielu z nas. Zamiast żyć pragniemy jak najszybciej i bez zakłóceń dotrzeć do celu … Do jakiego celu? Do śmierci?
Dzień: 2017-12-14
Credo quia
Credo quia absurdum est (Wierzę w to, ponieważ jest to bezsensowne).
Ale życie
… ale życie jest sztuką i powinno być wielkoduszne jak arcydzieło. Nie powinno nosić śladów wysiłku i bólu, bowiem żyć trzeba tak jak ptak leci w powietrzu albo jak ryba pływa w wodzie. Z chwilą, gdy pojawiają się oznaki wysiłku, tracimy wolność i nasz los jest przesądzony.
Obraz świata
Żyjemy i chcemy wierzyć, że nasz myślowy obraz świata, jego ładu i porządku, jest prawdziwy, chcemy wierzyć, że w zimie pada śnieg, że dobro jest nagradzane, że po zmierzchu następuje noc … Ale ku naszemu rozczarowaniu nigdy nie udaje nam się osiągnąć pełnego spokoju ducha, pełnego szczęścia i zrozumienia życia i świata. Ta wiedza o życiu, w którą wyposaża nas życie, pozwala nam jedynie przeżyć. Woda płynie, po zmierzchu następuje noc … i to wszystko? Ale my czujemy, że to nie jest wszystko.
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.