Wybrańcy losu

Od ponad trzydziestu lat żyję w świecie bezpiecznym i śmiertelnie nudnym. Nie ma w nim ani odrobiny siły, ognia, głębi, ekspresji, pasji, ostrości, intensywności, buntu, żadnej drapieżnej myśli. Nie ma w nim wielkich nieszczęść, nie ma też i szczęścia; jest mdławe i horyzontalne. Powinienem uznawać się za wybrańca losu, bowiem były epoki, gdy gwałt odciskał się na życiu człowieka od momentu jego urodzin do śmierci. Szczęśliwie mnie to nie dotyczy. Ciebie także nie. Nas to ominęło. Ale czy jesteśmy z tego powodu szczęśliwsi? Czy nasze życie jest przez to pełniejsze? W zeszłym tygodniu w saunie, w sąsiedniej kabinie, ktoś prowadząc rozmowę telefoniczną powiedział: Ale co my w naszym bezpiecznym życiu tak naprawdę możemy? Pieprzyć się i zarabiać pieniądze, przy czym to drugie robimy z dużo większą pomysłowością i entuzjazmem niż to pierwsze.