Mieczysław Künstler w pracy „Sprawa Konfucjusza”: Tak więc w czasach najdawniejszych najbardziej na wschód wysunięte ośrodki cywilizacji chińskiej dzieliło od morza bez mała pięćset kilometrów w linii prostej. Ten fakt stanowi – jak się zdaje – dość istotną cechę cywilizacji chińskiej, dla której morze było czymś odległym, nieznanym, obcym, a żeglowanie oznaczało przez długi czas odbywanie podróży śródlądowych po wodach i rozlewiskach rzecznych. Jest to więc cywilizacja, która nie mogła stworzyć bohatera typu Odysa miotanego latami po bezkresnym morzu w wędrówce do ziemi ojczystej. Jego miejsce w kulturze chińskiej zajmuje myśliciel zagubiony w maleńkiej łódeczce wśród bezmiaru spokojnych wód spowitych poranną mgłą, ponad którą unoszą się nierealnie w powietrzu niejako zawieszone masywy odległych gór.
Celne spostrzeżenie i wiele wyjaśnia. „Nasza” mapa Chin, współczesna, ta, którą znamy, jest inna, tymczasem cywilizacja chińska narodziła się w środkowym biegu Żółtej Rzeki, w regionie, gdzie uchodzi do niej, płynąca z zachodu na wschód, rzeka Wei. Na północ od niej i rzeki Huangho rozciąga się ogromny płaskowyż lessowy. Od średniego biegu Rzeki Żółtej biegną ponadto liczne łańcuchy górskie, a od wschodu płaskowyż ten oddziela pasmo gór T`aihang, opadające ku Równinie Północnochińskiej. Dawne Chiny są równinne i tam znajdowało się ich centrum. Chiński Odys miałby daleko do morza. Mógł żeglować co wyżej po rozległych moczarach i rozlewiskach wodnych Żółtej Rzeki – wizerunek myśliciela zagubionego w maleńkiej łódeczce wśród bezmiaru spokojnych wód spowitych poranną mgłą lepiej pasuje do tego krajobrazu.