Kamień z Rosety

Egipt skierował do władz w Londynie prośbę o zwrot kamienia z Rosetty datowanego na 196 r. p.n.e. Sekretarz generalny Najwyższej Rady ds. Starożytności Egiptu Mohamed Ismail Khaled oświadczył, że Kair stanowczo domaga się powrotu tego zabytku. Jak dzisiaj bez mała wszyscy wiedzą na kamieniu tym wyryto tekst w trzech różnych pismach: hieroglifach egipskich, piśmie demotycznym i po grecku. Był to dekret potwierdzający boski status Ptolemeusza V, opisujący jego zasługi dla Egiptu oraz nakazujący wznoszenie posągów oraz świątyń na jego cześć.

To interesujące. Większość mieszkańców Egiptu to muzułmanie pochodzenia arabskiego, mówiący lokalnym dialektem języka arabskiego o nazwie Masri. Kraj zamieszkują również Nubijczycy, Berberowie, Beduini, Grecy, Ormianie i Koptowie, którzy obecnie  stanowią zaledwie 7 % Egipcjan. Tymczasem to właśnie Koptowie są jedynymi prawowitymi potomkami starożytnych Egipcjan. Reszta to w ten czy inny sposób potomkowie najeźdźców.

Zastanawiam się, co upoważnia zislamizowany arabski kraj do żądań zwrotu artefaktu pochodzącego z epoki hellenistycznej i odnoszącego się do języka i kultury, która z islamem nigdy nie miała nic wspólnego – jeżeli już nie z innego, to choćby z tego powodu, że islam pojawił się 700 lat później i zaczął swoją „historyczną karierę”, a w tym przypadku histeryczną karierę od paroksyzmów niszczenia wszystkiego, co z hellenizmem mogło mieć coś wspólnego.  

Przebierańcy

Papież Leon XIV wezwał do zachowania niepodległości Wenezueli i przyznał, że z „duszą pełną niepokoju” śledzi rozwój wydarzeń po obaleniu Nicolasa Maduro, przez co powinniśmy chyba rozumieć, że niekompetentne i bandyckie rządy Maduro duszy papieża niepokojem nie napełniały.  Podkreślił również konieczność poszanowania praw człowieka oraz rządów prawa „zapisanych w konstytucji” Wenezueli.

Czyżby papież nigdy i przez nikogo nie został poinformowany o tym, że Maduro został prezydentem po sfałszowaniu wyborów? Czy poszanowanie praw człowieka dotyczy także tych ludzi, którzy żadnych praw nie szanują? I co mógł mieć na myśli mówiąc o prawach „zapisanych w konstytucji”? Czy i kiedy Maduro, ten dość tępy, prywatny goryl Hugo Cháveza, respektował konstytucyjne prawa Wenezueli?

Leon XIV jeszcze w grudniu apelował do amerykańskiego prezydenta, by nie usuwał Maduro przy użyciu siły militarnej, uzasadniając to enigmatycznymi słowami, że dobro ukochanego narodu wenezuelskiego musi przeważyć nad wszelkimi innymi względami. Kim jest ów Leon XIV, jeżeli doskonale wiedząc, że ponad 8 milionów tego „ukochanego narodu” musiało uciec z kraju, a reszta zdycha z głodu pod rządami bandziora i uzurpatora, a mimo tego apeluje, by tego przestępcy nie usuwać „przy użyciu siły militarnej”?

Coraz częściej mam wrażenie, że ostatnim prawdziwym papieżem kościoła rzymskiego był Urban II. Reszta to zwykli przebierańcy.