Ani w całej ludzkiej historii ani w naszym prywatnym życiu nie ma ani cienia zamysłu, sensu, ciągłości, konsekwencji, świadomego dążenia czy ładu. Wojny i czasy pokoju, dobre uczynki i zbrodnie, podłość i szlachetność, współczucie i obojętność, muzea i więzienia, prawa moralne i bezprawie, wielkie odkrycia i wynalazki, to, co pożyteczne i to, co wyniszczające, to, co określamy mianem dobra i to, co nazywamy złem, wszystkie nasze idee, religie, doktryny społeczne i polityczne – bez względu na to, jakie dorobimy do nich motywacje i jak bardzo szczytne przypiszemy im cele – wszystko to jest wyłącznie loterią, dziełem przypadku, wynikiem zbiegów okoliczności. Dobro i zło w naszym świecie mają wspólny mianownik – przypadek. Penicylina, koło, gilotyna i elektryczność pochodzą z tego samego źródła. Wszystkie nasze płody, również te, którymi szczycimy się uznając je za wybitne osiągnięcia, są dziełem przypadku. Nigdy świadomie nie budowaliśmy naszej egzystencji ani naszej rzeczywistości. Otrzymaliśmy niewiarygodny dar – rozum, zdolność antycypacji przyszłości i nigdy nie dorośliśmy do tego, by tę zawrotną szansę wykorzystać.
Jedynym w miarę świadomym przejawem naszej działalności jest sztuka. Tylko w niej objawia się niekiedy zamysł, cel i sens.