Zdaniem Niemców

Szymon Piegza, Anioły życia w obozie śmierci : ” Z innych dokumentów wynika, że w ciągu 1778 koszmarnych dni istnienia oświęcimskiego obozu dziennie ginęło ich przeciętnie 190, a to przecież nie wszystko. Na śmierć w komorach gazowych kierowano również całe transporty Żydów np. z Czechosłowacji czy Węgier, bez zbędnej rejestracji. W ten sposób uśmiercano nieraz 20 000 osób na dobę. Potwierdzają to więźniowie: „Piece nie nadążały palić. Przez dzień i noc nad obozem unosił się słodki i mdły zapach ludzkiego tłuszczu. Pchał się wszędzie, do oczu i ust, od razu robiło się niedobrze”. Prawdopodobnie łączna liczba w ten sposób zgładzonych sięga nawet 3,5 – 4 milionów. 

Według sondażu tygodnika „Stern” 21 proc. ankietowanych młodych obywateli Niemiec nie potrafiło wyjaśnić, czym był Auschwitz. Aż 31 proc. wszystkich ankietowanych nie umiało odpowiedzieć na pytanie, gdzie leży były hitlerowski obóz zagłady. Zdaniem 65% ankietowanych Niemcy nie ponoszą odpowiedzialności wobec innych narodów przez wzgląd na swoją historię.

Jesteśmy dobrzy …

Jesteśmy okrutni. Zawsze byliśmy. Nic się nie zmieniło. Jeżeli niekiedy bywamy dobrzy, to nie dlatego, że jesteśmy dobrzy z natury – dobrzy bywamy tylko i wyłącznie dzięki sprzyjającym okolicznościom, okolicznościom, które uniemożliwiają nam bycie złymi.  Zwykle wykonujemy jedynie pozorne gesty, jak parę groszy wrzucane do miski żebraka, co ma przekonać wszystkich, a zwłaszcza nas samych, jacy to jesteśmy dobrzy i ludzccy. Koloseum i średniowieczne publiczne egzekucje żyją w nas nadal – i nie zawsze w innej formie.

Przeczytałem wczoraj, że setki osób zebrały się na dziedzińcu meczetu w indonezyjskim Aceh, by obserwować wykonanie kary publicznej chłosty. Dwaj mężczyźni, w wieku 20 i 23 lat, zostali skazani za kontakty homoseksualne. Był to pierwsze tego typu wydarzenie w Aceh, jedynej indonezyjskiej prowincji praktykującej prawo szariatu. Według prawa tej prowincji, prawa wprowadzonego w 2014 roku, każda osoba przyłapana na stosunku homoseksualnym może być ukarana 100 batami, 100 miesiącami więzienia lub grzywną. Publiczność, tłumnie zgromadzona na dziedzińcu, entuzjastycznie nagrywała „spektakl” komórkami i głośno biła brawo.

Chusteczki do nosa

Ralph Emerson, amerykański myśliciel i pisarz, radził, by nigdy nie czytać książki, która nie ma przynajmniej roku. Mądra rada, bowiem 99 procent wszystkich „wspaniałych, epokowych, wielkich, znakomitych”, krzykliwie reklamowanych bestsellerów nawet nie w ciągu roku, ale w ciągu kilku tygodni czy miesięcy popada w totalne zapomnienie. Czy jest to dziwne? Nie. Książki stały się produktami jednorazowego użytku, jak chusteczki higieniczne do nosa. Atrybutem naszych czasów nie jest jednak arcydzieło, lecz przebój.

Charles Nodier „Biblioman” : „Jaka dziś nędza! Natrafiasz tylko na tę pozbawioną sensu i wartości literaturę nowożytną, która nigdy nie będzie starożytną i z której życie uchodzi w dwadzieścia cztery godziny, jak życie z much na rzece Hypanis: literatura prawdziwie godna podłej farby drukarskiej i papieru ze szmacianej papki, które przeznaczają dla niej niechętnie pokątni wydawcy, bez mała równie głupi jak ich książki. To profanacja nazywać książkami czarno popstrzone łachmany.