My

Długo byłem przekonany, że człowiek siebie kształtuje, stwarza, że ma jakąś wizję siebie i stara się ją urzeczywistnić, powołać do życia, uformować. Teraz już tak nie myślę, za to postrzegam wyraźniej, jak wiele w tym wszystkim przypadku, jak wiele zewnętrznych okoliczności i jak wielki ich udział w tym procesie, jak niepomiernie wielki, aczkolwiek niechciany przecież. To, kim stajemy się, jest wypadkową wielu czynników, przeróżnych koincydencji, ale niezmiernie rzadko naszej wizji o nas samych.