Fernando Pessoa

Fernando Pessoa: Tak, miniemy wszyscy, miniemy wszystko. Nic nie zostanie z tego, który miał uczucia i rękawiczki, z tego, który mówił o śmierci i o lokalnej polityce. Tak jak to samo światło rozjaśnia twarze świętych i getry przechodniów, podobnie ten sam brak światła porzuci w ciemności to nic, które zostanie po świętych i właścicielach getrów. W wielkim zawirowaniu, które obraca bezwładnym światem jak suchymi liśćmi, królestwa są tyle samo warte co ubrania krawcowych, a kędziory jasnowłosych dzieci wirują w tym samym śmiertelnym kręgu co cesarskie berła. Wszystko jest niczym, a w przedsionku Niewidzialnego, za którego otwartymi drzwiami widać tylko zamknięte drzwi, tańczą, jak słudzy wiatru, który obraca nimi bez udziału rąk, wszystkie rzeczy małe i duże, które uformowały dla nas i w nas wyczuwalny system wszechświata. Wszystko jest mieszaniną cienia i pyłu i nie słychać żadnego odgłosu, poza tym, jaki wydaje zrywający się lub pędzący wiatr, ani nie ma żadnej ciszy poza ciszą tego, co wiatr porzuci.

Pewnego dnia, po ostatecznym poznaniu rzeczy, otworzą się drugie drzwi i wszystko, czym byliśmy – śmieci gwiazd i dusz – zostanie wymiecione na zewnątrz, żeby to, co zostało, mogło się zacząć od nowa.

Kurt Vonnegut

„Zdarza się. Kurt Vonnegut: życie”. Biografia pisarza. Niemal 600 stron męczącej i nudnej lektury. Moja prywatna ekspiacja za to, że nigdy nie trafiła do mnie ta bardzo komiksowa twórczość i nigdy nie znalazłem w niej nic godnego uwagi. Zdumiewały mnie zachwyty nad nią, a powieść Rzeźnia numer pięć, interpretowana jako pacyfistyczne wyznanie wiary i zamaskowany komentarz do wojny w Wietnamie, zniechęciła mnie całkowicie i ostatecznie. W latach siedemdziesiątych książka ta zyskała jednak status kultowej, a w środowiskach tzw. kontestatorów, dzieci kwiatów i beatników, była czymś w rodzaju Biblii. Vonnegut bardzo sprytnie to zresztą wykorzystał, deklarując się jako lewicowiec i socjalista i jadąc potem na tym koniku przez kilka kolejnych dziesięcioleci. W 1968 r. podpisał Writers and Editors War Tax Protest, wezwanie do zaprzestania płacenia podatków w proteście przeciwko wojnie w Wietnamie. Jeszcze i w 2005 roku dużo szumu narobiła jego wypowiedź w wywiadzie dla pisma „Australian”, gdzie zapytany, co sądzi o współczesnych terrorystach, nazwał ich „bardzo odważnymi ludźmi”. Tym razem jednak zdecydowanie pomylił dziesięciolecia i ta wypowiedź, nie tyle odważna co zwyczajnie bezmyślna i głupia, nie przysporzyła mu popularności.

Kariera Vonneguta i jego twórczość przypominają mi postać L. Rona Hubbarda, twórcę dość kiepskich powieści science fiction i bełkotliwej dianetyki, których idee udało mu się z powodzeniem zrealizować dopiero przez założenie Kościóła Scientologicznego. Dwie „religie” Kurta Vonneguta, Kościół Zupełnie Obojętnego Boga i bokononizm, miały podobne szanse na sukces w świecie naiwnych i zagubionych.