Dziennik norymberski

Opis naocznego świadka masowej egzekucji dokonanej przez jedną z Himmlerowskich Einsatzgruppen, cytowany w pracy G. M. Gilberta „Dziennik norymberski”: Ci ludzie rozebrali się bez krzyku i płaczu, stali dookoła rodzinami w grupach, całując się nawzajem, żegnając się i oczekując na znak innego esesmana, który stał blisko wykopu, również z pejczem w ręku. Piętnaście minut tak stałem blisko, nie słyszałem lamentów ani próśb o litość. Obserwowałem ośmioosobową rodzinę, mężczyznę i kobietę, oboje około pięćdziesiątki, z dziećmi około roku, ośmiu i dziesięciu lat – oraz dwoma dorosłymi córkami, około dwudziestu, dwudziestu czterech lat. Starsza kobieta o siwych włosach trzymała w ramionach roczne dziecko, śpiewając mu i zabawiając je. Dziecko gaworzyło z zadowolenia. Małżeństwo miało łzy w oczach. Ojciec trzymał za rękę mniej więcej dziesięcioletniego chłopca i mówił do niego łagodnie; chłopiec walczył ze łzami. Ojciec wskazywał na niebo, potrząsał głową i zdawał się coś chłopcu tłumaczyć. W tym momencie esesman przy wykopie zawołał coś do swojego kolegi. Ten odliczył dwadzieścia osób i polecił im podejść do sterty ziemi. Wśród nich była rodzina, o której wspomniałem. Dobrze zapamiętałem dziewczynę, szczupłą i ciemnowłosą, która przechodząc obok mnie, wskazała na siebie i powiedziała: „Dwadzieścia trzy lata”. Przeszedłem koło ziemnego nasypu i znalazłem się przed olbrzymim grobem. Ludzie byli ciasno ściśnięci razem i leżeli jedni na drugich, tak że były widoczne tylko ich głowy. Prawie wszystkim krew z głów ściekała na ramiona. Niektórzy, postrzeleni, wciąż się poruszali. Kilku uniosło ręce i kręciło głowami, aby pokazać, że wciąż są żywi. Wykop był już wypełniony w dwóch trzecich. Oceniałem, że już zawierał około tysiąca osób. Rozejrzałem się za mężczyzną, który strzelał. Był to esesman – siedział na wąskiej krawędzi wykopu, ze stopami wiszącymi nad dołem. Miał na kolanach karabin maszynowy i palił papierosa. Kompletnie nadzy ludzie zeszli w dół po kilku schodkach wyciętych w gliniastej ścianie wykopu i gramolili się przez głowy ludzi tam leżących, do miejsca wskazanego przez esesmana. Kładli się na zabitych i rannych; niektórzy gładzili tych wciąż żywych, mówiąc do nich po cichu. Wtedy usłyszałem serię wystrzałów. Spojrzałem do wykopu i zobaczyłem, że ich ciała drgały albo leżały bez ruchu na ciałach pod nimi. Krew płynęła na ich ramiona.

Przez całe wieki wszelkiej maści ideolodzy oraz twórcy próbowali stworzyć przekonywującą i sugestywną wizję Piekła. Religijne (chrześcijaństwo), literackie (Dante), plastyczne (Bosch) wizje Piekła okazały się być żałośnie śmieszne w porównaniu z Piekłem stworzonym w czasie 2 wojny światowej przez zwykłych Niemców tu, na Ziemi. Dzisiaj Niemcy są znów niekwestionowanymi przywódcami Europy i dzięki naszej niewyobrażalnej głupocie cierpliwie budują IV Rzeszę. Co ja mówię? Już zbudowali.

Chamfort

Niezrównany Chamfort: Pytano pana N., czemu natura uczyniła miłość niezależną od rozumu. „Dlatego, że natura myśli jedynie o gatunku i dla utrwalenia go nie potrzebuje naszych głupstw. Jeśli, będąc pijany, zbliżę się do służącej w karczmie albo do ladacznicy, cel natury może być równie dobrze spełniony, co gdybym zdobył Klaryssę po dwóch latach starań; podczas gdy rozum ochroniłby mnie od pomywaczki, od ladacznicy, a nawet może od Klaryssy. Gdyby się radzić tylko rozumu, któryż człowiek chciałby być ojcem? Ciąża i gotować sobie tyle zgryzot na tak długo? Któraż kobieta dla parominutowego spazmu chciałaby się narazić na rok choroby? Odbierając nam rozum, natura lepiej utrwala swoje panowanie i oto czemu zrównała pod tym względem Zenobię i pomywaczkę, Marka Aureliusza i jego parobka”.